5 komentarzy = następna notka . Czytasz = Komentujesz
Zapraszam ! Mam nadzieję , że się wam spodoba . Do następnego .
Po składaniu życzeń i witaniu się z rodziną Harrego zapakowaliśmy się wszyscy do samochodu . Jula i Harry zabrali blondaska i Rose . Swoją drogą nie wiem jak oni wcześniej dotarli do kościoła . Siedziałam przyciśnięta do Zayna czując jego gorący oddech na swoim policzku .
- To kto dzisiaj robi za kierowcę ? - spytał Lou ucieszony faktem , że tą osobą nie będzie on .
- To może ja . Nie mam zamiaru pić . - odpowiedziałam i przeniosłam wzrok na mulata który grzebał coś w swoim telefonie .
- Świetnie . El to co powiesz na to . Ja i ty parkiet , drinki w ręku . .
- Haha . Nie rozpędzaj się nie jesteś sam. - powiedziałam powstrzymując się od wybuchu śmiechu .
- Haha . Bardzo śmieszne . - zaczął się droczyć ze mną Louis za co oberwał od El . Śmiać mi się z nich chciało . To naprawdę urocza para dodając , że nie wiem jak Eleonor z nim wytrzymuje .
- Co robisz ? - zwróciłam się do mulata .
- Właściwie to nic . Chodź . - przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie i zrobił zdjęcie .
- Ty. .
- Ja . .
- Ty . . no i jak ja wyszłam ? - spytałam na co chłopak pokazał mi zdjęcie umieszczone na tt i jeden komentarz . '' Ładnie razem wyglądacie . Naprawdę słodko *.* ''
- Wyszłaś słodko . - skomentował i zrobił kolejne zdjęcie tym razem jak całuje mnie w policzek .
- O patrz na tym też . - zaczął się nabijać .
- Nie no trzymajcie mnie bo nie wytrzymam . Lou masz może skrobaczkę do szyb przy sobie ? - spytałam , na co chłopak wyszczerzył się jak głupi i rzucił :
- Nie , ale El ma w torebce pilniczek do paznokci .
- El , kochana El . Pożyczysz mi pilniczka ?
- Em . . niech się zastanowię . . Pożyczę , ale nie morduj go na naszych oczach . - powiedziała na co w samochodzie wybuchnęła salwa śmiechu , tylko Zayn obrażony obrócił się na tyle ile mógł w kierunku okna .
- Oj tam . Już się nie obrażaj . Jesteś kochany . - szepnęłam mu do ucha , a chłopakowi przelotnie na twarzy zagościł uśmiech .
- Oj to teraz sobie nagrabiłaś . - zaśmiał się Liam .
- Malik się wkurzył będzie ciężko . - dodała Dan i teraz nabijali się nie tylko z mulata , ale też ze mnie. Nie przeszkadzało mi to , więc też dodałam swoje trzy grosze .
- Tak . Wiesz co , tak sobie myślę przestanę być zły jak spełnisz moje trzy życzenia .
- Mam robić za złotą rybkę ? - zmałpowałam jego słowa z rana .
- Tak . - wyszczerzył się .
- Nie doczekanie twoje . Brzydko wyglądam w złocie muszę ci powiedzieć . - na co w samochodzie wybuchnęła kolejna salwa śmiechu . W końcu dojechaliśmy . Wszyscy wyszli z samochodu tylko zostałam ja i on , po chwili jednak już tylko ja . Chciałam wyjść , ale zaplatałam się w pas i już miałam glebnąć gdy ktoś złapał mnie w powietrzu . Zostałam sprowadzona do pozycji pionowej i wtedy go zobaczyłam . Wysoki , przystojny chłopak stał przede mną i przyglądał mi się swoimi niebieskimi oczami. Jego opalenizna i ciemne krótkie włosy dodawały mu uroku .
- Jeju ale ze mnie niezdara . Dziękuję .
- Nie ma za co . Jestem Max .
- Ada . Miło mi . Jesteś . . ?
- Jestem kuzynem pana młodego .
- A ja robię za osobę towarzyszącą . - zaśmiał się .Miał piękny śmiech . Boże Ada co ty gadasz ? Skarciłam się w myśli , a kiedy wbiłam sobie do głowy , żeby się nie zapominać podszedł do nas Zayn .
- Oo Zayn poznaj to jest Max . Uratował mi życie . - mówiąc to wyraźnie zaakcentowałam słowo '' życie '' .
- Max to Zayn , u którego robię za osobę towarzyszącą . - teraz to ja zaśmiałam się . Mulat powoli robił się czerwony ze złości .
- Idziesz . Poznasz moich przyjaciół . - zostawiłam chłopaka samego , chciałam żeby był zazdrosny to fakt . Kiedy podeszliśmy Harry wpychał Lou marchewki do buzi , a Niall operował stoperem . Zaśmiałam się w duchu na ten widok . Co za dzieciaki moje kochane .
- Hej . Poznajcie to jest Max . Harry wy może się już znacie .
- Tak . Znamy się . Cześć stary . - przywitali się , po czym Hazza przejął pałeczkę i to on przedstawił wszystkim Maxa. Zaczęliśmy żartować , kiedy Julka dała mi znać , że chce pogadać . Poszłyśmy do łazienki .
- Ładny jest . - zaczęła .
- No wiem . - zaśmiałam się .
- Ej , a Zayn ?
- Zły jak cholera .
- To dobrze .
- Tak chyba tak . - przyjaciółka przytuliła mnie i szepnęła na ucho .
- Nie martw się . A co do Maxa chyba wpadłaś mu w oko .
- Naprawdę ?
- Naprawdę , naprawdę . - chwyciła mnie pod rękę i razem wróciłyśmy do reszty . Z lampkami szampana goście udali się na parkiet , gdzie utworzywszy ciasne kółko towarzyszyli parze młodej w ich pierwszym tańcu. Próbowałam w tłumie odszukać Zayna , w końcu to z nim przyszłam na to wesele . Odłożyłam kieliszek i wyszłam na zewnątrz . Chłopak siedział na bujanej huśtawce i raz za razem wkładał do buzi miętowe pastylki .
- Zayn wszystko ok ? - spytałam siadając obok niego .
- Nie nic nie jest ok . Czemu ty mi to robisz ? - jego brązowe tęczówki skierowały się prosto na mnie , a ja jedynie co w nich mogłam dostrzec do smutek i żal . Byłam na siebie zła , że sprawiłam mu przykrość . Cholernie zła . Chciałam trochę załagodzić sprawę i mocno się w niego wtuliłam .
- Przepraszam . Nie wiedziałam , że to cię tak strasznie zdenerwuje .
- Nie wiedziałaś ? Przecież wiesz jak się zachowuję , kiedy widzę ciebie i kogoś kto jest ci bliski . Kogoś na którego miejscu mógłbym być ja .
- Nie mógłbyś być na miejscu Maxa bo jesteś dla mnie ważniejszy niż on . - wyszeptałam i jeszcze mocnej wtuliłam się w tors mulata . Mój nos przywitał się z pięknym zapachem perfum i . . no właśnie i nie zapachem papierosów. Czułam się cudownie mimo tego , że jeszcze przed chwilą miałam wrażenie , że wszystko schrzaniłam .
<< Z perspektywy Julii >>
Kiedy wyszłyśmy z Adą z łazienki , dziewczyna gdzieś zniknęła ,a ja zostałam porwana przez Harrego . Bałam się tego momentu , momentu w którym Hazza przedstawi mnie swoim rodzicom . Wiedziałam , że kiedyś to się stanie , ale nie wiedziałam , że tak szybko . Mimo , że wiedziałam jakim uczuciem go darzę bałam się chwili w której będę musiała się jednak zaangażować . Chłopak splótł nasze palce i uśmiechem dodał mi otuchy . Podeszliśmy do pary odwróconej w kierunku sali , gdzie odbywał się pierwszy taniec nowożeńców .
- Mamo . . tato . . - odchrząknął Harry . - To jest Julka moja dziewczyna .
- Oh . . Miło cię poznać skarbie . - mama Hazzy lekko mnie uściskała . - Mów mi Anne .
- Mi panią też miło poznać . - tym razem uściskał mnie ojczym Harrego , a ja od razu odetchnęłam z ulgą . Polubili mnie i to się liczyło .Zaczęłam rozmawiać z mamą Harolda , ale kiedy Anne wkroczyła na teren dzieciństwa Harrego chłopak pociągnął mnie na parkiet . Przytuliłam się do niego , a chłopak wykorzystał okazję i pocałował mnie w szyję , szepcąc do ucha :
- Mi naprawdę chwila wystarczy . To jak ? - spytał , a ja zaśmiałam się cicho .
- Może kiedy indziej . - zbiłam go z pantałyku i zrobiłam odbijanego z Liamem i Dan .Muszę przyznać , że Liam to zawodowy tancerz . Piosenka dobiegła końca więc powędrowaliśmy do naszego wspólnego stołu . Nigdzie nie widziałam Ady i Zayna , ale może to i lepiej ? Może wyjaśnią sobie wszystko ? Usiadłam pomiędzy Niallem , a Lou i przyglądałam się blondaskowi , który pałaszował już drugi talerz kremu pomidorowego . Nie miałam co robić , więc wyciągnęłam Rose przed pałacyk i chwytając ją pod rękę w precyzyjny sposób chciałam wypytać ją o relacje z tlenionym. Myślę , że po tej akcji nie tylko będą razem , ale będą dziękować za to właśnie nam . Uśmiechnęłam się trochę dzięki myśli która przebiegła mi przez głowę , a trochę z widoku Ady i mulata wtulonych w siebie . Rose widząc moją minę powłóczyła swoim wzrokiem za moim i teraz też i ona promiennie się uśmiechała .
- Między nimi coś jest nie ?
- Hm . . chyba tak . - przyznałam .
- Pasują do siebie .
- Wiem . - odpowiedziałam . Przeszłyśmy się jeszcze wokół zamku kiedy znalazł mnie Hazza .
- Julka ! - krzyknął. - Wszędzie cię szukam skarbie . - zostałam opatulona jego ciepłymi dłoniami.
- To ja . . ja pójdę do Nialla . Może oderwie się od jedzenia i uda mi się go wyciągnąć na parkiet . - blondynka zaśmiała się promiennie i zawróciła w stronę domu weselnego .
- Mmm . . zostaliśmy sami. - wymruczał mi Harry do ucha przybliżając się jeszcze bliżej do mnie . Lekko go odepchnęłam i na tyle na ile pozwalały mi szpilki zaczęłam uciekać . W pewnym momencie zdjęłam je , gdyż jeden z obcasów wbił mi się w zieloną trawę . Pogoda była dzisiaj szczególnie ładna i nie zanosiło się na deszcz . Dzięki braku obuwia udało mi się uciec chłopakowi na tyle , że czas pozwolił mi na schowanie się za jednym z drzew . Siedziałam tak nasłuchując kroków chłopaka kiedy ktoś przytulił mnie od tyłu . Przestraszona zdzieliłam tego kogoś po głowie , na tyle mocno , że usłyszałam charakterystyczne syknięcie i duszony odgłos jęku .
- Jeju . Kobieto . . - zaczął Harry ? Tak biedaczek zgięty był wpół i obejmując głowę obiema rękami.
- Kochanie ? Nic ci nie jest ? Przepraszam . - podeszłam szybko do niego pomagając mu się wyprostować . Spojrzałam na jego czoło i . .
- Uuuu . Będzie blizna . - skwitowałam i zrobiłam przerażoną minę .
- Co ? Jaka blizna ? ! - zaczął się wiercić Harry , a ja wybuchnęłam śmiechem .
- Żaa . . żaa . . żaartowałam . - wydukałam przez śmiech i pocałowałam przelotnie chłopaka .
- Ty małpoo . - powiedział '' urażony '' .
- Przesadzasz. Nie jest tak źle . - podsumowałam i ubierając buty zaczęłam wracać do ogrodu pałacu.
<< Z perspektywy Zayna >>
Siedzieliśmy z Ad na huśtawce , która lekko się bujała . Dziewczyna w dalszym ciągu była we mnie wtulona co pozwalało mi choć na chwilę napawać się jej zapachem i dotykiem .
- Ad ? - spytałem niepewnie choć w cale nie miałem ochoty przerywać tej chwili.
- Tak ?
- No bo . . bo mi noga zdrętwiała .
- Ojej . Przepraszam . - wyprostowała się i pociągnęła mnie za rękę . - Chodź . Rozprostujesz ją .
- Ale gdzie ? - spytałem .
- No jak to gdzie ? Na spacer . Wiesz . . ja naprawdę chciałabym cię przeprosić . Wiem byłam dzisiaj nieznośna .
- Ty to buraku zawsze jesteś nieznośna . - zaśmiałem się .
- Hahaha . Bardzo śmieszne . - skwitowała i dała mi sójkę w bok .
- A co za co ?
- A tak . - powiedziała przelotnie .
- A tak ?
- No tak . - zaśmiałem się , ta dziewczyna rozbraja mnie w każdym calu .
- Nie marudź , tylko chodź . - znowu zostałem pociągnięty za rękę . Wyszliśmy na drużkę usypaną żwirem , żeby po chwili zniknąć za zakrętem i wtopić się w '' las '' kwiatów i krzewów .
<< Z perspektywy Rose >>
Po tym jak do Juli przyszedł Harry postanowiłam poszukać mojego blondaska . Nawet nie wiem kiedy zaczęłam mówić o nim jak o '' moim '' blondasku. Wróciłam do stolika i nie patrząc na nikogo pociągnęłam chłopaka na parkiet . Puszczono akurat jakąś wolniejszą piosenkę , wtuliłam się w chłopaka , a ten tylko uśmiechnął się i mocniej do siebie przycisnął. Popatrzyłam na niego lekko unosząc głowę do góry . Nie wiem co takiego zrobiłam , ale momentalnie odległość od mojej twarzy do jego momentalnie się zmieniła , a ja po chwili zatopiłam swoje usta w jego. Kompletnie zatraciłam się w tym przez co coraz trudniej było mi to przerwać , w końcu jednak zmuszona przerwałam pieszczotę , ale tylko na chwilę , bo tym razem to Niall wpił się w moje usta lekko przygryzając moją wargę .
<< Z perspektywy Lou >>
<< 3 godziny później >>
Dochodziła godzina 17 może 18 sam nie wiem . W głowie mi lekko szumiało, ale obiecałem El , że nie upiję się tak bardzo . W sumie to sam nie wiem czemu piłem , bo nie dość , że mogę zachowywać się głupio to jeszcze wrobiłem Adę w robienie za kierowcę . Jednak z drugiej strony cieszyłem się , że to nie ja tym razem będę robić za szofera .
- Lou . No chodź . Zatańczymy . - poprosiła robiąc przy tym ładne oczka El . No i jak tu się nie przeć . Chwyciłem moją dziewczynę pod rękę i razem zatopiliśmy się w tłumie tańczących gości .
<< 3 a może 4 godziny później >>
Jeju . Tak dobrze to ja się jeszcze nie bawiłem , pomimo tego , że pod groźbą El przestałem zaglądać do baru to moi przyjaciele są już wstawieni. Zayn tańczy na parkiecie z Ad , Liam z Dan też . Niall siedzi przy stoliku z Rose i coś wcina , a Harry ? Właśnie gdzie jest Harry ? Tego to ja nie wiem . El rozmawiała z Julą więc podszedłem do nich i postanowiłem zapytać o przyjaciela . Niestety nigdzie go nikt nie widział ,a sama Julka szuka go już od 20 min . Tylko nie nawywijaj czegoś stary - pomyślałem i poszedłem do męskiej z myślą , że to właśnie tam znajdę Harolda .
<< Z perspektywy Julki >>
Kurde ! No gdzie on jest ? Już od ponad 20 min. szukałam Harrego , ale nigdzie go nie ma . W końcu postanowiłam spytać któregoś z przyjaciół , czy przypadkiem nie widzieli tego debila . Dochodziła północ , a jego nigdzie nie było . Zdenerwowałam się i sama nie wiem dlaczego zaczęłam myśleć o najgorszym . Wyszłam zna zewnątrz by zaczerpnąć świeżego powietrza . Nie miałam już siły , by go szukać .
<< Z perspektywy Ady >>
Zauważyłam , że Julka jest jakaś smutna . Najpierw rozmawiała z El i Louisem , a potem on jak oparzony gdzieś poleciał . Przeczuwałam najgorsze . Widząc , że przyjaciółka wychodzi na zewnątrz wyszłam za nią . Siedziała na krawężniku , że skrzyżowanymi nogami i głową ukrytą pośród nich.
- Ej mała co jest ?
- A nic . Harry zniknął . Nie mam zamiaru go szukać .
- Ej . Co jest pokłóciliście się ?
- Nie .
- No ! To ruszaj dupsko , uśmiech do góry i dawaj ze mną na parkiet . - rzuciłam zalotnie w jej stronę. Przyjaciółka uśmiechnęła się wstała i wyprostowawszy się pociągnęła mnie za rękę .
- Skoro tak mówisz . - skwitowała . Ruszyłyśmy na parkiet , zaczynając odstawiać nasze zwariowane tańce .
<< Z perspektywy Julki >>
Jak to dobrze mieć takiego zjeba jakim jest Ada przy sobie . Dziewczyna nie dość , że poprawiła mi humor to jeszcze sprawiła , że zapomniałam o sprawie z Harrym. W dalszym ciągu nie wiem gdzie on jest , no ale przecież nie będę go szukać po całej sali tylko dlatego , że nie ma go . . ? Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i przeraziłam się . Było około godziny 4 nad ranem . Nie możliwe żebym tyle przetańczyła z Ad . Nie . .
- Ej co jest ? - spytała .
- Jesteś wariatką wiesz ?
- Haha . Wiem .
- Przetańczyłam z tobą pół nocy i wiesz co ?
- Co ?
- Jest zajebiście .
- Hahah . Bo to ba . - dziewczyna pomimo tego , że nie wypiła ani kropelki alkoholu zaczęła się niekontrolowanie śmiać , a ja wiedziałam już , że zanosi się na porządną głupawkę . Wróciłyśmy do stolika dalej się śmiejąc .
- A wam co ? - spytał rozbawiony Zayn .
- Życie kochanie życie . - wydukała Ad i ponownie się zaśmiała . Wybuchnęłam śmiechem słysząc kolejną '' mądrą '' odpowiedz Ady , kiedy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Wyszłam na zewnątrz i ogarnąwszy się jako tako , nie spoglądając na wyświetlacz odebrałam :
- Halo .
- Jula to ty ?
- Tak to ja . Z kim mam przyjemność rozmawiać ? - spytałam .
- Przepraszam , że dzwonię o tej porze , ale . . Julciu Adam . . Adam cię potrzebuje . Możesz przyjechać ? - zamarłam . . to imię . . on . .
piątek, 5 kwietnia 2013
piątek, 29 marca 2013
Versitale Blogger
Hej , hej . Zostałam nominowana do Versitale Blogger ale z braku czasu , nie będę się w to '' bawić '' . Dziękuję za 5 komentarzy . Rozdział może pojawić się z małym poślizgiem , bo nie mam go w ogóle zaczętego . No wiecie '' Przygotowania świąteczne '' trwają . Jeśli bardzo wam zależy na kilku faktach o mnie to znajdziecie je z pewnością na moim drugim blogu . Pozdrawiam . Banaan . : D
poniedziałek, 25 marca 2013
Rozdział 14 ♥ . - ' . . bo . . bo ja spaliłem spodnie . '
5 komentarzy = następna notka . Czytasz = Komentujesz
Zapraszaam . Mam nadzieję , że się spodoba . Do następnego . xx .
A no i chciałabym was zaprosić na mojego drugiego bloga , inna historia , wątek i parę tajemnic do odkrycia . ♥♥ KLIK .
Słuchałam Rose jak zaczarowana . Ale ona jest powalona ! Dziewczyna idealnie pasuje do mnie i do Juli . Dam sobie rękę uciąć , że moja najlepsza przyjaciółka myśli tak samo . Po dopracowaniu naszego planu do perfekcji odliczyłyśmy 10 sekund po czym zaczęła się prawdziwa akcja . Zadyma jak się patrzy .
<< Z perspektywy Rose >>
To takie słodkie , że Niall kłamał , żeby się ze mną spotkać , ale z drugiej strony było mi przykro , bo musiał okłamywać swoich przyjaciół . Postanowiłam , że utrę mu trochę nosa , a potem pomyślę jakby tu mu to wynagrodzić . Odliczyłyśmy 10 sekund . Podniosłam lekko rąbek mojej sukienki do góry i z impetem wybiegłam z kuchni . Kiedy byłam koło salonu zaczęłam jak opętana wrzeszczeć .
- Wariatka ! Dom wariatów ! Brak wam wszystkim piątej klepki ! Jezu co to ma być ?! - krzycząc w niebo głosy przebiegłam przez salon i wybiegając z willi chłopaków schowałam się za drzewem . Czekałam na jakieś krzyki , ale przez samochody i ruch na drodze nie wiele słyszałam .
<< Z perspektywy Nialla >>
Siedziałem w salonie z chłopakami i choć obiecałem im nie wchodzić do kuchni siedziałem jak na szpilkach . Ada to z pewnością moja przyjaciółka , nie zrobi nic głupiego . Powtarzałem sobie w myślach i wymyślałem dialogi jakie teraz mogły być przeprowadzane w pomieszczeniu obok . Bardzo zależało mi na tym , żeby dziewczyny ją polubiły . Nikomu tego nie mówiłem , ale miałem pewne plany co do Rose i choć niektórym może się wydawać , że między nami już wszystko jest jasne to dla mnie nie jest to takie proste . Z natury jestem bardzo nieśmiałym i wrażliwym człowiekiem . I to , że się przełamałem i zaprosiłem ją na wesele świadczyło o dużym wysiłku z mojej strony , żeby coś mi się udało . Nie chcę tego stracić , nie teraz kiedy . . kiedy jestem w połowie drogi . Nie wycofam się , bo nagroda jest zbyt wielka i cenna by się poddać . Moje rozważania przerwał krzyk . Krzyk Rose . I tego się właśnie obawiałem . Zobaczyłem jak z prędkością światła dziewczyna wybiega z domu . Chciałem za nią biec , ale złość osiągnęła ostatni poziom i kiedy zobaczyłem dziewczyny w przejściu wybuchłem. Stały zdezorientowane .
- Co wy jej zrobiłyście ? Co to ma byś ? Ada ! Jak mogłaś ? - wydarłem się podchodząc do dziewczyny coraz bliżej .
- Ale o co ci chodzi ?
- Nie rób ze mnie debila . Wiem , że to twoja wina . - złapałem ją za ramiona . Cwaniacki uśmiech zniknął z jej twarzy . Zaczęła się trząść , a ja mimo to , że wiedziałem , że to moja wina nie przestałem . Nie zrobiłem nic . Patrzyłem gniewnie w jej czekoladowe oczy widząc w nich oczy przyjaciela . Nie chciałem jej skrzywdzić . Zayn podszedł do nas i patrzył prosząco w moją stronę . Puściłem Ad i zawstydzony własnym zachowaniem chciałem opuścić jak najszybciej pomieszczenie , w którym czułem na sobie wzrok wszystkich . Spuściłem głowę . Kątem oka zauważyłem jak mulat przytula moją przyjaciółkę . Chciałem sobie pójść . Iść i nie wracać . Odwróciłem się z zamiarem opuszczenia willi kiedy Ada wyrwała się Zaynowi i chwyciła mnie za rękę .
- Przepraszam , to nie tak miało wyglądać . - spojrzałem na nią niepewnie nie wiedząc o co chodzi . - To był kawał . Chciałam . . było mi przykro , że nie powiedziałeś mi o tym , że kłamałeś - teraz to ona spuściła głowę . Czyżbym się nabrał , czyżbym aż tak się tym przejmował , że straciłem nad sobą kontrolę .
- Widać , że ci na niej zależy . Idź , czeka na ciebie przed domem . Przepraszam , myślałam , że się uśmiejesz , że . . - nie dokończyła , bo mocno ją do siebie przytuliłem . Jej policzki przyozdobiły błyszczące zły . Nie wierzę . Ta . . idiotka otworzyła mi oczy . Moja mała idiotka sprawiła , że zrozumiałem co chcę osiągnąć , a bez niej choćbym próbował tysiąc razy mi się nie uda .
- Idiotka - szepnąłem jej do ucha .
- Dzięki . - wierzchem dłoni otarłem jej łzy i popatrzyłem na nią . Śmiała się ze mnie .
- I z czego ryjesz debilu ?
- Z ciebie , bo jeszcze do niej nie idziesz . - walnąłem się z otwartej ręki w czoło i przepraszając wszystkich wyszedłem , żeby przeprowadzić z dziewczyną rozmowę . Krótką , ale szczerą .
<< Z perspektywy Julii >>
Przedstawienie to było niezłe , ale zupełnie inaczej miało wyglądać . Zrobiło mi się żal przyjaciółki . Chciała dobrze , a tylko jej się oberwało . Nigdy nie przypuszczałabym , że blondynka coś takiego może wyprowadzić z równowagi . Poszliśmy z powrotem do salonu . Została nam jeszcze godzina . No z dojazdem pół , a ja nie widziałam jeszcze Harrego .
- Widział ktoś Hazzę ? - spytałam na co zgodnie wszyscy pokiwali głowami na nie . Postanowiłam go poszukać , ale jak na zawołanie usłyszałam głos .
- Jula ! Bo mam sprawę . . bo . . bo ja spaliłem spodnie . - krzyknął Hazz z pokoju gościnnego i jak na zawołanie zjawił się w salonie ze spodniami w ręku . Popatrzyłam na dół od garnituru i dostrzegłam wielką , okrągłą dziurę .
- A to . . to tak śmierdziało ! A ja myślałem , że to Niall przypalił tosty . - skwitował Lou i skrzywił się . Po całym domu rozniósł się zapach spalenizny , ale to już nawet nie o to chodziło .
- Proszę kochanie , błagam powiedz , że masz drugie spodnie ? - wyjęczałam , na co lokowaty się zmieszał , a przy odpowiedzi zaczął się jąkać .
- No bo , no bo . . no miałem , ale już wczoraj chciałem , chciałem je wyprasować iiii . .
- I je też spaliłeś prawda ?
- No tak wyszło . . myślałem , że dzisiaj mi się uda .
- Biedny Niall . Wczoraj oberwał ode mnie , że znowu przypalił tosty i nawet nie chciałem słuchać jak się tłumaczył . - rzekł Lou , a reszta w pokoju wybuchnęła śmiechem . Nie wyrabiam za tym chłopakiem . No i co my teraz zrobimy ? Dobra myśl Jula , myśl .
- Czy któryś z was ma do pożyczenia spodnie w rozmiarze tego debila ? - spytałam . - Przecież mogłeś zawołać , uprasowałabym ci je . - teraz zwróciła się do chłopaka . Spuścił głowę i przyszedł się przytulić .
- Ja nie mam .
- Ja też nie .
- Ja mam , ale nawet na mnie są za duże . - no to kicha .
- Dobra Harry ubieraj byle jakie spodnie , jedziemy kupić garnitur . Ile mamy czasu?
- Jakieś 45 min .
- Ok . No leć co tak patrzysz . - chłopak pobiegł do pokoju ubrał na siebie dresy i chwycił pośpiesznie kluczyki od samochodu .
<< Z perspektywy Zayna >>
Po tym jak Jula i Harry wybiegli z domu ja usiadłem na kanapie. Ciągle przytulałem roztrzęsioną Adę do siebie. Garnitur uwierał mnie nie miłosiernie , ale starałem się tego nie pokazywać . Moją twarz przyozdabiał lekki uśmiech , ale chłopaki wiedzieli , że nienawidzę takich tego typów strojów i prędzej czy później pójdę się przebrać . Naśmiewali się ze mnie pod nosem , a dowodem było na to lekkie trzepnięcie Louisa przez El w głowę . Popatrzyła w moim kierunku i posłała mi współczujące spojrzenie . Zacząłem liczyć . 1 , 2 , 3 , 4 . . . nie doliczyłem nawet do 5 kiedy zerwałem się z kanapy i pobiegłem na górę . Przebrałem się w coś eleganckiego , ale odpowiedniego na tę uroczystość i teraz z szerokim uśmiechem poprawiałem swoją fryzurę w lustrze . Spuściłem na chwilę wzrok ze swojego odbicia , a kiedy ponownie podniosłem głowę zauważyłem Adę , która przypatrywała mi się z dezaprobatą .
- No co?
- Przebrałeś się .
- Tak . Nie wygodnie mi było .
- Tak , tak . Usłyszałam tę historię jak tylko opuściłeś salon . Czemu mi nie powiedziałeś ?
- Bo nie .
- Ale to nie jest wytłumaczenie .
- Dla mnie jest .
- A dla mnie nie .
- A dla mnie tak .
- A dla mnie nie . Dobra skończ . - powiedziała . - Lepiej pokaż kwiaty , które kupiłeś .
- Kwiaaa . . kwiaty ?
- No tak . Nie pamiętasz ? Ja kupuję prezent , a ty kwiaty .
- Kurwa !
- Zapomniałeś ?
- Tak. Przepraszam .
- Nie szkodzi , dlatego ja kupiłam .
- Boże jesteś wielka ! - krzyknąłem . Podszedłem do niej , żeby ją przytulić . Chwyciłem tą kruszynkę w ramiona i szepnąłem do ucha .
- Nie możesz tak wyjść . Miałem być grzeczny , ale mi nie pomagasz .
- W czym ?
- Nie mogę się opanować . Wyglądasz ślicznie . W takich sytuacjach pomagały mi papierosy , ale . . obiecałem .
- Obiecałeś i w nagrodę masz całusa . - przelotnie pocałowała mnie w policzek całkiem blisko kącika ust , a we mnie się zagotowało . Ktoś w moim mózgu skakał po trampolinie i krzyczał na całe gardło '' Pocałuj ją '' , ale w tedy wkroczył rozsądek odbijając w mojej głowie echem słowa '' Obiecałeś '' . Odsunąłem się na bliską odległość od Ad i spojrzałem jej w oczy . Były takie podobne do moich , a zarazem takie inne . Z oczu przeniosłem wzrok na zaróżowione policzki i zadarty mały nosek . Pełne malinowe usta . . Co ja wyprawiam ?! Malinowe usta . . Malikowe usta . . Kurwa Zayn ogarnij się . Posłałem uśmiech dziewczynie i łapiąc ją za rękę pociągnąłem w stronę schodów . Złapałem jeszcze tylko do ręki zamiast papierosów tabletki antynikotynowe . Coś czułem , że tego wieczoru będą mi potrzebne .
<< Z perspektywy Julii >>
W 10 min . dotarliśmy do centrum handlowego . Jak w sobotę zawsze było tam tłoczno , a widok Stylesa w dresach i eleganckiej marynarce nie ułatwiał nam niczego . W końcu dotarliśmy do jakiegoś męskiego sklepu i rzuciliśmy się na wieszaki . Miła pani ekspedientka nawet nie zdążyła powiedzieć do końca swojej formułki reklamującej , a Hazza był już w przymierzalni . Minęło kolejne 10 min . a czasu było coraz mniej w końcu trafiliśmy na odpowiedni rozmiar i fason . Chciałam sprawdzić czy wszystko jest okej . Weszłam do przymierzalni w , której po obu stronach było po 4 kabiny . Już miałam pukać do pierwszej z brzegu kiedy ktoś zatkał mi usta buzią i wciągnął do kabiny po przeciwnej stronie . Ręce chłopaka ciasno oplotły mnie w pasie . Przywarłam do ściany , a Harry z zachłannością wpił mi się w usta . Jego ręce błądziły teraz po moich plechach wywołując przyjemnie dreszcze wzdłuż kręgosłupa . Odwzajemniłam ten gest , pogłębiając pocałunek lekko rozchyliłam wargi by po chwili nasze języki mogły toczyć ze sobą walkę . Nieco opanowałam się , opuszkami palców przejechałam po rozpalonym policzku mojego chłopaka i odrywając się od niego szepnęłam mu do ucha :
- Co ty robisz ? Harry mamy mało czasu .
- Mi tam wystarczy . - powiedział i ponownie zaczął mnie całować tym razem w szyję , dochodził już do ust , kiedy do przymierzali wtargnęła ekspedientka .
- Eeee . . yyy . . Przepraszam , przyniosłam kolejny komplet , ale widzę , że ten leży idealnie .
- Tak , jest świetny . Bierzemy go . - odpowiedziałam zmieszana i poprawiłam wisiorek , który teraz znajdywał się na moich plecach .
- Chodź . - pociągnęłam chłopaka za rękę . Szybko zapłaciliśmy i nie ściągając zabezpieczeń przed kradzieżą wybiegliśmy ze sklepu . Bramki rozbrzmiały ostrym i głośnym wyciem , ale ekspedientka widząc nas pomiędzy nimi machnęła tylko ręką i posłała blady uśmiech . Nie zatrzymywani już przez nikogo dotarliśmy do auta . Hazza otworzył mi drzwi w między czasie wymruczał mi jeszcze do ucha.
- Jeszcze do tego wrócimy kochanie . - i zniknął za drzwiami samochodu .
<< Z perspektywy Ady >>
Wróciliśmy do salonu . Byłam dumna z Zayna , że nie wziął ze sobą papierosów mimo tego , że wiedziałam , że miał je na półce .Postanowiliśmy się już zbierać . Martwiłam się czy Jula z Harrym zdążą . Wpakowaliśmy się wszyscy do auta , nie patrząc na nich . Właśnie mieliśmy wyjechać na główną ulicę , kiedy oprzytomniałam .
- Zayn . . nie zamknąłeś domu ! - krzyknęłam mu do ucha .
- Ale . . ale . . bo ja nie mam kluczy . - zaczął się tłumaczyć .
- A kto ma ? - popatrzyłam po zgromadzonych w samochodzie .
- Uuups . - skomentował Lou , a ja walnęłam się z otwartej ręki w czoło . Wysiadłam z samochodu , ale chwyciwszy za klamkę ta ani drgnęła . Zaczęłam się szarpać z mosiężnymi drzwiami . Odwróciłam głowę , żeby spojrzeć na przyjaciół .
- Zostawiłam torebkę w środku . - jęknęła Dan .
- Macie telefon ? - spytałam , na co mulat podał mi moją kopertówkę . Wyciągnęłam iPhone i wykręciłam numer do blondaska .
- Halo ? - wyszeptał przyjaciel . - Gdzie jesteście ?
- Niall powiedz , że masz klucze do domu .
- No . . czekaj . . mam . A co ?
- Ufff . . - odetchnęłam . - Bo taki mały wypadek był . No nic my już jedziemy .
- Ok . Ja z Rose jestem już w kościele . Ceremonia zaczyna się za 15 min . Pośpieszcie się. - mówił cicho , ale bardzo szybko przez co chwilę zajęło mi rozszyfrowanie jego słów . Rozłączyłam się i pognałam do auta .
- Niall ma klucze , jest na miejscu mamy 15 min . Jedziemy . - streściłam im całą rozmowę i ruszyliśmy . Pod kaplicą było nadal tłoczno . Weszliśmy do kościoła , a mój nos zderzył się z zapachem lawendy . Ławki przystrojone białym materiałem i pojedynczymi czerwonymi różyczkami wyglądały ślicznie . Czerwony dywan prowadzący pod sam ołtarz wysypany był płatkami róży w takim samym kolorze . Odszukałam wzrokiem farbowaną blond czuprynę , żeby zająć koło nich miejsce . Zayn chwycił mnie nie pewnie pod rękę i ruszyliśmy za resztą . Wśród nas brakowało tylko naszej pary zakochańców . Z chóru popłynął marsz weselny , a panna młoda ze swoim ojcem miała dołączyć do swojego przyszłego męża , kiedy do sali wpadł strumień światła . Nasi przyjaciele zrobili wejście smoka w brawurowym stylu . Hazza podbiegł do kuzynki i zaczął jej składać życzenia , ale Jula odciągnęła go od krewnej i szepnęła coś na ucho . Chłopak lekko poczerwieniał i posyłając blady uśmiech pannie młodej podreptał za Julką , która namierzywszy nas raźnie stąpała w naszym kierunku . Zajęli wolne miejsca , a organista wznowił grę . Ojciec z córką szli teraz ramię w ramię , para doszła do końca . Wujek Harrego pocałował Meg ( tak ma na imię panna młoda ) lekko w rękę i oddał w ramiona Rogera .Odmówiwszy przysięgę para włożyła sobie na palce złote obrączki , a całość ceremonii przypieczętowała pocałunkiem . Roztrąbiły się trąbki , a z chóru zaczęto sypać płatkami róż . Małe dziewczynki w sukienkach do ziemi zaczęły opuszczać salę , za nimi druhny no i nasza para nowożeńców . Pociągnęłam Zayna za ramię , udało nam się wyjść bocznym wyjściem , przez co byliśmy przed gośćmi na polu . Wyjęłam z torebki paczkę ryżu , a kiedy para w końcu wyszła z kaplicy delikatnie rzuciłam w ich stronę garść małych , białych ziarenek. Zaczęto składać życzenia , a ja dostrzegłam rozbawionego Hazzę , który już bez przeszkód może tulić do siebie swoją kuzynkę .
niedziela, 24 marca 2013
Dziękuję . ♥
Rozdział prawie gotowy . Jest meeeeeega długi. Dziękuję wam za komentarze . Jesteście kochane . ♥
wtorek, 19 marca 2013
Rozdział 13 . ♥ - ' Jestem dziwna wiesz ? '
5 komentarzy = następna notka . Czytasz = Komentujesz
Krótki i wgl. Ale jest i mam nadzieję , że się podoba . Następny jak się postaracie z komentarzami nawet w tym tyg . Chcę wynagrodzić wam moją nieobecność . Kochaam . xx
Ps . Macie w następnym ochotę na trochę słodkości ? : )
***
Krótki i wgl. Ale jest i mam nadzieję , że się podoba . Następny jak się postaracie z komentarzami nawet w tym tyg . Chcę wynagrodzić wam moją nieobecność . Kochaam . xx
Ps . Macie w następnym ochotę na trochę słodkości ? : )
***
- Jaką ? Zaraz zaraz nie palić ?! Jeśli myślisz , że spełnię jakieś
chore życzonko dziewczyny , która jest złośliwa , arogancka , śliczna ,
ale zarazem taka brutalna i zawzięta to . . .
- Lepiej nie kończ nie chcę tego słuchać . . - rzuciła krótko i już chciała iść , kiedy przyciągnąłem ją do siebie.
- Chciałem powiedzieć , że się zgadzam . Tylko co ja z tego będę miał ? - cwaniacki uśmiech wkradł się na moją twarz , przez co dziewczyna nieco się rozchmurzyła .
- Nagrodę . - wyrwała mi się i pobiegła w stronę ulicy . Przebiegła przez nią i jak burza wpadła do domu . Nie chciałem nawet tam wchodzić , bo z wnętrza willi dobiegały odgłosy bieganiny Ady . Usiadłem na ławce przed domem i zacząłem obserwować co działo się na ulicy . Dzielnica była przytulna i raczej cicha przez co jedynym obiektem , który jako tako mógł mnie zaciekawić były dzieci kłócące się o robota . Przyglądałem się im z lekkim uśmiechem , bo dokładnie taką samą sytuację przypomniałem sobie z dzieciństwa . Kolorowe obrazki zaczęły przelatywać przez moją głowę kiedy nagle pojawiła się ciemność . Spojrzałem w kierunku schodów na których stała rozczochrana dziewczyna z dwoma czarnymi pokrowcami na sukienki i z jedną walizką na kółkach .
- Tylko tyle ? - spytałem z sarkazmem i podszedłem do dziewczyny . Miała lekkie wypieki na twarzy, chwyciłem jeden z jej niesfornych kosmyków nie przytrzymywanych już przez czapkę i zagarnąłem go za ucho . Podchodząc coraz bliżej moje serce niebezpiecznie zaczynało kołatać , nogi zrobiły się jak z waty , a na sam widok tych pięknych oczu moje serce miękło . Chyba zapomniałem się na chwilę , bo Ad wpatrywała się we mnie jak w posąg . Znieruchomiałem . Nie wiem jak to możliwe , że tak mnie wzięło . Nigdy takiego czegoś nie czułem i chyba teraz dopiero zdałem sobie sprawę z tego , że dopiero teraz wiem co to miłość . Spuściłem głowę czując , że się czerwienię , ale kiedy spojrzałem na dziewczynę u niej też zauważyłem oznaki zawstydzenia . Wziąłem od niej oba pokrowce . Chciałem zobaczyć co się w nich kryje , ale za swoją ciekawość obrywałem tylko po głowie . Napięta atmosfera opadła , a ja znów mogłem podziwiać ten piękny uśmiech .
<< Z perspektywy Ady >>
Wracaliśmy właśnie do domu chłopaków . Zayn opowiadał jakiś kawał kiedy w depnął w kałużę . Woda rozprysnęła się na wszystkie strony w tym na mnie .
- Kurwa debilu , czy ty zawsze musisz mnie tak chlapać ? - spytałam ledwo powstrzymując śmiech .
- Ależ ty ślicznie wyglądasz jak się denerwujesz .
- A spadaj . - złożyłam dłonie w łódeczkę , nabrałam wody i chlusnęłam mu nią prosto w twarz. Jego grzywka opadła , a na twarzy Malika malował się dziwny spokój i uśmiech którego jeszcze nie widziałam . Zapewne to ten słynny 25 uśmiech , którego trudno zobaczyć .
- Co się cieszysz debilu ?
- A tak . - zaczepił jakąś panią i przekazał jej pokrowce . W jednej chwili znalazł się przy mnie i ściskając w pasie wlazł w kałużę . Zaczął skakać na wszystkie strony , a ja tylko piszczałam . Kobieta , która trzymała nasze rzeczy śmiała się tylko pod nosem , a kiedy Malik się ogarnął skomentowała nasze wygłupy krótkim :
- Ah . . Ci zakochani . - wcięło mnie, popatrzyłam na chłopaka , a ten na mnie . Uśmiechnęła się niewinnie i chwyciłam walizkę . Cel ? Iść prosto do domu i nie wchodzić nigdy więcej w kałuże .
- Ej co tak pędzisz ?
- Bo jestem mokra , mokra i jeszcze raz mokra .
- Hmmm . . . coś mi to przypomina .
- Co ?
- Ciebie w samochodzie Lou . Tą samą dziewczynę z nadąsaną buźką , w której się zakochałem .
- A spadaj . - walnęłam go w ramię , a potem nawet nie wiem czemu pocałowałam w policzek .
- Idziemy . - zarządził .
- No właśnie . - wyminęłam go z uniesioną głową do góry , ciągnąc za sobą walizkę . Zawołał mnie , a kiedy się odwróciłam zrobił mi zdjęcie .
- Osz ty nie żyjesz .
- Ahahaha . Żyję , żyję .
- Ale już nie długo .
I tak zeszła nam cała droga do domu .
- Tylko tyle ? - spytałem z sarkazmem i podszedłem do dziewczyny . Miała lekkie wypieki na twarzy, chwyciłem jeden z jej niesfornych kosmyków nie przytrzymywanych już przez czapkę i zagarnąłem go za ucho . Podchodząc coraz bliżej moje serce niebezpiecznie zaczynało kołatać , nogi zrobiły się jak z waty , a na sam widok tych pięknych oczu moje serce miękło . Chyba zapomniałem się na chwilę , bo Ad wpatrywała się we mnie jak w posąg . Znieruchomiałem . Nie wiem jak to możliwe , że tak mnie wzięło . Nigdy takiego czegoś nie czułem i chyba teraz dopiero zdałem sobie sprawę z tego , że dopiero teraz wiem co to miłość . Spuściłem głowę czując , że się czerwienię , ale kiedy spojrzałem na dziewczynę u niej też zauważyłem oznaki zawstydzenia . Wziąłem od niej oba pokrowce . Chciałem zobaczyć co się w nich kryje , ale za swoją ciekawość obrywałem tylko po głowie . Napięta atmosfera opadła , a ja znów mogłem podziwiać ten piękny uśmiech .
<< Z perspektywy Ady >>
Wracaliśmy właśnie do domu chłopaków . Zayn opowiadał jakiś kawał kiedy w depnął w kałużę . Woda rozprysnęła się na wszystkie strony w tym na mnie .
- Kurwa debilu , czy ty zawsze musisz mnie tak chlapać ? - spytałam ledwo powstrzymując śmiech .
- Ależ ty ślicznie wyglądasz jak się denerwujesz .
- A spadaj . - złożyłam dłonie w łódeczkę , nabrałam wody i chlusnęłam mu nią prosto w twarz. Jego grzywka opadła , a na twarzy Malika malował się dziwny spokój i uśmiech którego jeszcze nie widziałam . Zapewne to ten słynny 25 uśmiech , którego trudno zobaczyć .
- Co się cieszysz debilu ?
- A tak . - zaczepił jakąś panią i przekazał jej pokrowce . W jednej chwili znalazł się przy mnie i ściskając w pasie wlazł w kałużę . Zaczął skakać na wszystkie strony , a ja tylko piszczałam . Kobieta , która trzymała nasze rzeczy śmiała się tylko pod nosem , a kiedy Malik się ogarnął skomentowała nasze wygłupy krótkim :
- Ah . . Ci zakochani . - wcięło mnie, popatrzyłam na chłopaka , a ten na mnie . Uśmiechnęła się niewinnie i chwyciłam walizkę . Cel ? Iść prosto do domu i nie wchodzić nigdy więcej w kałuże .
- Ej co tak pędzisz ?
- Bo jestem mokra , mokra i jeszcze raz mokra .
- Hmmm . . . coś mi to przypomina .
- Co ?
- Ciebie w samochodzie Lou . Tą samą dziewczynę z nadąsaną buźką , w której się zakochałem .
- A spadaj . - walnęłam go w ramię , a potem nawet nie wiem czemu pocałowałam w policzek .
- Idziemy . - zarządził .
- No właśnie . - wyminęłam go z uniesioną głową do góry , ciągnąc za sobą walizkę . Zawołał mnie , a kiedy się odwróciłam zrobił mi zdjęcie .
- Osz ty nie żyjesz .
- Ahahaha . Żyję , żyję .
- Ale już nie długo .
I tak zeszła nam cała droga do domu .
***
Do domu doszliśmy na godzinę 14 . Mało czasu , kurwa mało czasu ! Chciałam zadzwonić do Juli , ale zauważyłam , że wysłała mi SMS .
'' Przepraszam , już jedziemy . xx ''
Przywitałam się z El i Dan , które już były u chłopaków . Zaczęło się . Jak weszłam do łazienki to przesiedziałam tam dobre 20 min . aż Zayn nie zaczął się dobijać do drzwi . Okryłam się ręcznikiem i powędrowałam do szafy Malika . Bez żadnego skrępowania chwyciłam jakąś koszulkę i swoje dresy . Zabrałam swoje rzeczy i razem z dziewczynami zamelinowałyśmy się w pokoju gościnnym. Po godzinie Dan i El były gotowe , a ja właśnie miałam zasiąść na krześle stylistki El kiedy do pokoju wpadła zdyszana Jula .
- No , leć pod prysznic mała . - zarządziła Dan , a ja już poszłam w obroty . Najpierw El zrobiła mi makijaż , potem fryzurę , a na końcu założyłam na siebie moją sukienkę . ( wiem , że miała być inna , ale zmieniłam na tą . )Po 15 min . przyszła Jula i zaczęła opowiadać o swojej randce z Harrym . Nie no przyznam chłopak postarał się i to bardzo .
<< Z perspektywy Julii >>
Dzisiejszy dzień to jedna wielka bieganina . Dopiero jak zasiadłam przed ogromną toaletką mogłam spokojnie odetchnąć . Opowiedziałam dziewczyną w szczegółach moją randkę z Harrym ,a w tym czasie Dan działała cuda . Zrobiła mi piękną fryzurę i delikatny makijaż . Pozostało mi tylko wbić się w przygotowany zestaw . Latałam po pokoju jak powalona , bo to gdzieś mi się torebka zapodziała , a to wisiorek . Ostatecznie wyrobiłyśmy się na czas . Teraz tylko zrobić dobre wejście i mamy spokojnie 30 min . w zapasie na nieprzewidziane sytuacje .
<< Z perspektywy Ady >>
Gotowe wszystkie cztery zeszłyśmy po schodach . Chłopcy stali na samym dole , a na nasz widok opadły im szczeny . Dosłownie , można by je szufelką po ziemi zbierać . Widok bezcenny . Kiedy byłyśmy już w holu brakowało mi tylko blondynka , który ni stąd ni zowąd pojawił się ze śliczną dziewczyną u boku .
- Cześć wszystkim. To jest Rose . - dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie i z każdym z kolei zaczęła się witać . Kiedy doszła do mnie posłałam jej szczery nie wymuszony uśmiech .
- Hej . Ada jestem . To co mówisz , że przyjaciółką naszego Nialla jesteś ?
- No tak . - odpowiedziała nieco zmieszana .
- Ale , że taką bliską ? - spytałam .
- Adaaaa ! - krzyknął głodomorek , żeby przyjść z pomocą naszej nowej znajomej . Mrugnęłam porozumiewawczo do Juli , dziewczyna skapnęła się o co chodzi i przekazała to El i Dan .
- No co ? Ciekawa jestem .
- Ale , że od razu na spytki ją bierzesz .
- A tam nie gadaj tyle . Chodź . - złapała drobną blondynkę pod rękę i razem z Julą i dziewczynami pociągnęłyśmy ją do kuchni .
- Hej jestem Ada . - przywitałam się , a dziewczyna popatrzyła na mnie ja bym była jakimś ufoludkiem .
- Hej .
- Sorki , że tak na ciebie naskoczyłam . Jestem dziwna wiesz ? Po prostu martwię się o blondynka . Nie skrzywdzisz go nie ?
- Nie . Na pewno . Też jestem dziwna . Haha . Ej , a tak w ogóle to po co mnie tutaj ściągnęłyście ?
- Kara dla Nialla . Kłamał , że go brzuszek boli , a wymykał się do ciebie .
- Serio ?
- Tak . W takim razie mam pomysł . - powiedziała i kazała nam się do siebie przybliżyć . Nie no ona jest świetna . Od razu ją polubiłam . A ten pomysł ?! ŚWIETNY . Hahaha . To się Niall uśmieje .
<< Z perspektywy Julii >>
Dzisiejszy dzień to jedna wielka bieganina . Dopiero jak zasiadłam przed ogromną toaletką mogłam spokojnie odetchnąć . Opowiedziałam dziewczyną w szczegółach moją randkę z Harrym ,a w tym czasie Dan działała cuda . Zrobiła mi piękną fryzurę i delikatny makijaż . Pozostało mi tylko wbić się w przygotowany zestaw . Latałam po pokoju jak powalona , bo to gdzieś mi się torebka zapodziała , a to wisiorek . Ostatecznie wyrobiłyśmy się na czas . Teraz tylko zrobić dobre wejście i mamy spokojnie 30 min . w zapasie na nieprzewidziane sytuacje .
<< Z perspektywy Ady >>
Gotowe wszystkie cztery zeszłyśmy po schodach . Chłopcy stali na samym dole , a na nasz widok opadły im szczeny . Dosłownie , można by je szufelką po ziemi zbierać . Widok bezcenny . Kiedy byłyśmy już w holu brakowało mi tylko blondynka , który ni stąd ni zowąd pojawił się ze śliczną dziewczyną u boku .
- Cześć wszystkim. To jest Rose . - dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie i z każdym z kolei zaczęła się witać . Kiedy doszła do mnie posłałam jej szczery nie wymuszony uśmiech .
- Hej . Ada jestem . To co mówisz , że przyjaciółką naszego Nialla jesteś ?
- No tak . - odpowiedziała nieco zmieszana .
- Ale , że taką bliską ? - spytałam .
- Adaaaa ! - krzyknął głodomorek , żeby przyjść z pomocą naszej nowej znajomej . Mrugnęłam porozumiewawczo do Juli , dziewczyna skapnęła się o co chodzi i przekazała to El i Dan .
- No co ? Ciekawa jestem .
- Ale , że od razu na spytki ją bierzesz .
- A tam nie gadaj tyle . Chodź . - złapała drobną blondynkę pod rękę i razem z Julą i dziewczynami pociągnęłyśmy ją do kuchni .
- Hej jestem Ada . - przywitałam się , a dziewczyna popatrzyła na mnie ja bym była jakimś ufoludkiem .
- Hej .
- Sorki , że tak na ciebie naskoczyłam . Jestem dziwna wiesz ? Po prostu martwię się o blondynka . Nie skrzywdzisz go nie ?
- Nie . Na pewno . Też jestem dziwna . Haha . Ej , a tak w ogóle to po co mnie tutaj ściągnęłyście ?
- Kara dla Nialla . Kłamał , że go brzuszek boli , a wymykał się do ciebie .
- Serio ?
- Tak . W takim razie mam pomysł . - powiedziała i kazała nam się do siebie przybliżyć . Nie no ona jest świetna . Od razu ją polubiłam . A ten pomysł ?! ŚWIETNY . Hahaha . To się Niall uśmieje .
niedziela, 17 marca 2013
Przepraszam . .
Jejku , tak bardzo was przepraszam . Wiem obiecałam rozdział , ale wczoraj nawalił mi komputer i nie miałam jak skończyć i wstawić dla was rozdziału . Jest mi strasznie głupio , bo obiecałam i zawiodła . Niestety dzisiaj nie mam czasu , nawet tę krótką notkę piszę dla was w pośpiechu . Nie chcę już niczego obiecywać , bo wiecie jak jest . Strasznie , strasznie was przepraszam . Myślę , że około poniedziałku - wtorku rozdział pojawi się na bank . Od środy mam rekolekcje co tylko podwoi mój czas wolny . A nuż za tą nieobecność naskrobię jeszcze jeden rozdział ? Nie wiem . Dziękuję , że jesteście i czekacie . Bo czekacie prawda ? Kocham was . Mam nadzieję , że się nie gniewacie . Banaan . : D . < 33 .
poniedziałek, 11 marca 2013
Rozdział ?
Wiem , wiem kochane rozdział to , to nie jest , ale musicie mi wybaczyć . Omomomoo . *.* 6 KOMENTARZY . !! Ale mi się mordka cieszy . No nic . Ogromnie was przepraszam , ale ten tydzień będzie chyba najokropniejszym z możliwych ( czyt . spr z fizyki , historii , pytanina z chemii i ogól . masakra . ) Dlatego nie chcę pisać dla was jakiegoś oklepanego rozdziału tylko dlatego , że jest te 5 komentarzy . Obiecuję , że zabieram się za pisanie i mam nadzieję , że około piątku / soboty dodam rozdział . Powiem jedynie , że namieszam . Mam nadzieję , że się nie GNIEWACIE ? I poczekacie te kilka dni . Jeszcze raz bardzo przepraszam i dziękuję moim wszystkim czytelnikom , że jesteście . Kocham Was . ♥ Banaan .
Ps . W między czasie zapraszam na mojego drugiego bloga . KLIK . !! . : D . ; *
Ps . W między czasie zapraszam na mojego drugiego bloga . KLIK . !! . : D . ; *
Subskrybuj:
Posty (Atom)