Ponad 10 tys. wyświetleń. dziękuję kochani. ! < 3
Ps. Rozdział się pisze. : D
wtorek, 2 lipca 2013
środa, 22 maja 2013
Rozdział 17 ♥ . - ' No jak to co ? Prezerwatywy ! '
PROSZĘ KOMENTUJCIE, BO BYĆ MOŻE TO OSTATNI ROZDZIAŁ NA TYM BLOGU PRZED OSTATECZNYM ZAWIESZENIEM.
Piszcie co myślicie o rozdziale. Kochaaam .xx
7 komentarzy = następna notka . Czytasz = Komentujesz
Cisza panująca w samochodzie nie była jedną z tych uciążliwych, ale to przez nią myślałam. Intensywnie i głęboko. O jednej rzeczy, która jak na złość nie dawała mi spokoju. Ostatni raz widziałam Julę 10 min. temu. Strasznie się denerwowałam tym , że musi znowu przez to przechodzić. Westchnęłam, a w samochodzie coś się poruszyło. Zapewne to był Zayn bo kto by inny. Moje zamknięte powieki drgnęły tak jakby miały dość ciemności. Moją zimną dłoń przykryła ciepła dłoń chłopaka. Otworzyłam oczy. Wdech - wydech, wdech- wydech.
- Zayn ? - mulat na chwilę oderwał wzrok od jezdni tym samym narażając mnie na utonięcie w jego czekoladowych tęczówkach.
- Tak ?
- Jedzmy do domu. Nie mam ochoty tam wracać.
- Jak chcesz mała. - pogładził moją dłoń i wziął ją żeby zmienić bieg. Na drodze nie było ruchu więc na światłach staliśmy tylko kilka minut.
- Mam ochotę na czekoladę. - stwierdziłam, kiedy minęliśmy przydrożny sklep. Brązowooki zawrócił i wjechał na mały parking sklepiku.
- Proponuję seans filmowy. Ty, ja, słodycze i najlepsza komedia świata. - posłał mi olśniewający uśmiech i odpiął pasy. Siedziałam nadal oszołomiona w samochodzie przez co chłopak pokręcił głową, otworzył moje drzwi i mnie odpiął.
- Ściągnij buty . - zarządził .
- Co ? - ocknęłam się , na co on zrobił to za mnie.
- Robimy napad. - powiedział śmiertelnie poważnie, a ja zaśmiałam się.
- Nie śmiej się ! - pociągnął mnie za rękę tym samym zmuszając mnie do wyjścia.
- Zayn !
- No co znowu marudo ?
- Zimno mi.
- Masz. - ściągnął z siebie marynarkę i mi ją podał.
- Zayn !
- Co ?
- Czy ty powiedziałeś do mnie marudo ?
- Oj nie teraz kobieto ! Bo zepsujesz całą akcję .
- Pff. . . beze mnie ta akcja nie ma sensu. - założyłam ręce i odwróciłam się z powrotem w stronę auta.
- Bo nie kupimy nutelli !
- Dobra już idę. - w jednej sekundzie się odwróciłam. Chłopak chwycił mnie za rękę. Powiał wiatr rozsypując moje włosy i sukienkę na na wszystkie strony. Wbiegliśmy do hipermarketu. Ja wskoczyłam do wózka, a Zayn stając na nim zaczął jeździć nim jak na hulajnodze. Minęliśmy zbulwersowaną kasjerkę i ładujc wszystko co się dało do koszyka podjechaliśmy do kasy.
- To jest napad proszę pani ! A więc ile się należy ? - spytał mulat. Kobieta wytrzeszczyła oczy i spojrzała na nas z przerażeniem. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam zwijać się ze śmiechu.
- Słucham . . . ? - wydukała po chwili Stella ( o ile dobrze przeczytałam z rozmazanego identyfikatora)
- Proszę pani ! My tu się bardzo śpieszymy. Więc niech nam pani powie ile płacimy. - powiedziałam spokojnie groźnym tonem.
- Ale . . że ale. . . a bierzcie co chcecie ! - machnęła ręką. - Dzisiaj to mój ostatni dzień, powiem że napad był . . - zdawała się nie przejmować całą tą sytuacją ,ale doskonale było widać ,że cała dygoce ze strachu.
- No to co bierzemy kochanie ? - spytał chłopak.
- No jak to co ? Prezerwatywy ! - krzyknęłam , na co chłopak wybuchnął śmiechem, a ja wraz z nim. Zdezorientowana Stella gapiła się na nas i nic z tego kompletnie nie rozumiała.
- Dziękujemy za zakupy. Wózek bierzemy gratis . - krzyknęłam przez śmiech i kazałam temu debilowi ruszyć. Zi rozpędził się i w ostatniej chwili uchronił nas przed zderzeniem z rozsuwanymi drzwiami. Pomachałam tej dziewczynie na do widzenia i zaczęłam pomagać baranowi zapakować Nutellę ! heuheuheuehe.
Piszcie co myślicie o rozdziale. Kochaaam .xx
7 komentarzy = następna notka . Czytasz = Komentujesz
Cisza panująca w samochodzie nie była jedną z tych uciążliwych, ale to przez nią myślałam. Intensywnie i głęboko. O jednej rzeczy, która jak na złość nie dawała mi spokoju. Ostatni raz widziałam Julę 10 min. temu. Strasznie się denerwowałam tym , że musi znowu przez to przechodzić. Westchnęłam, a w samochodzie coś się poruszyło. Zapewne to był Zayn bo kto by inny. Moje zamknięte powieki drgnęły tak jakby miały dość ciemności. Moją zimną dłoń przykryła ciepła dłoń chłopaka. Otworzyłam oczy. Wdech - wydech, wdech- wydech.
- Zayn ? - mulat na chwilę oderwał wzrok od jezdni tym samym narażając mnie na utonięcie w jego czekoladowych tęczówkach.
- Tak ?
- Jedzmy do domu. Nie mam ochoty tam wracać.
- Jak chcesz mała. - pogładził moją dłoń i wziął ją żeby zmienić bieg. Na drodze nie było ruchu więc na światłach staliśmy tylko kilka minut.
- Mam ochotę na czekoladę. - stwierdziłam, kiedy minęliśmy przydrożny sklep. Brązowooki zawrócił i wjechał na mały parking sklepiku.
- Proponuję seans filmowy. Ty, ja, słodycze i najlepsza komedia świata. - posłał mi olśniewający uśmiech i odpiął pasy. Siedziałam nadal oszołomiona w samochodzie przez co chłopak pokręcił głową, otworzył moje drzwi i mnie odpiął.
- Ściągnij buty . - zarządził .
- Co ? - ocknęłam się , na co on zrobił to za mnie.
- Robimy napad. - powiedział śmiertelnie poważnie, a ja zaśmiałam się.
- Nie śmiej się ! - pociągnął mnie za rękę tym samym zmuszając mnie do wyjścia.
- Zayn !
- No co znowu marudo ?
- Zimno mi.
- Masz. - ściągnął z siebie marynarkę i mi ją podał.
- Zayn !
- Co ?
- Czy ty powiedziałeś do mnie marudo ?
- Oj nie teraz kobieto ! Bo zepsujesz całą akcję .
- Pff. . . beze mnie ta akcja nie ma sensu. - założyłam ręce i odwróciłam się z powrotem w stronę auta.
- Bo nie kupimy nutelli !
- Dobra już idę. - w jednej sekundzie się odwróciłam. Chłopak chwycił mnie za rękę. Powiał wiatr rozsypując moje włosy i sukienkę na na wszystkie strony. Wbiegliśmy do hipermarketu. Ja wskoczyłam do wózka, a Zayn stając na nim zaczął jeździć nim jak na hulajnodze. Minęliśmy zbulwersowaną kasjerkę i ładujc wszystko co się dało do koszyka podjechaliśmy do kasy.
- To jest napad proszę pani ! A więc ile się należy ? - spytał mulat. Kobieta wytrzeszczyła oczy i spojrzała na nas z przerażeniem. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam zwijać się ze śmiechu.
- Słucham . . . ? - wydukała po chwili Stella ( o ile dobrze przeczytałam z rozmazanego identyfikatora)
- Proszę pani ! My tu się bardzo śpieszymy. Więc niech nam pani powie ile płacimy. - powiedziałam spokojnie groźnym tonem.
- Ale . . że ale. . . a bierzcie co chcecie ! - machnęła ręką. - Dzisiaj to mój ostatni dzień, powiem że napad był . . - zdawała się nie przejmować całą tą sytuacją ,ale doskonale było widać ,że cała dygoce ze strachu.
- No to co bierzemy kochanie ? - spytał chłopak.
- No jak to co ? Prezerwatywy ! - krzyknęłam , na co chłopak wybuchnął śmiechem, a ja wraz z nim. Zdezorientowana Stella gapiła się na nas i nic z tego kompletnie nie rozumiała.
- Dziękujemy za zakupy. Wózek bierzemy gratis . - krzyknęłam przez śmiech i kazałam temu debilowi ruszyć. Zi rozpędził się i w ostatniej chwili uchronił nas przed zderzeniem z rozsuwanymi drzwiami. Pomachałam tej dziewczynie na do widzenia i zaczęłam pomagać baranowi zapakować Nutellę ! heuheuheuehe.
***
( Dwa dni później )
( TELEFON )
( TELEFON )
* Na wyświetlaczu *
* Dzwoni Zayn < 3 *
- Hej Ad ! Mogę do ciebie wpaść ?
- Jasne. Matole czekam.
- Ja ci dam matole jak tylko przyjadę.
- Oj cicho gamoniu. Bierzesz ferajnę ze sobą ? Bo nie wiem czy zamykać lodówkę przed Niallem .
- Nie przyjadę sam.
- Ok. To pa łośku.
- Ja ci dam łoś. . - nie dokończył bo wcisnęłam czerwoną słuchawkę.
Pewnie chcecie wiedzieć co u Julii ? Nie wiem za dużo, ale z tego co zdołała przekazać mi przyjaciółka Adam jest w złym stanie i do puki mu się nie polepszy zostaje w Polsce. Podobno wykańcza go rak, ale więcej nie wiem. Dziewczyna dzwoni do mnie a potem jej telefon zostaje wyłączony. Harry jak to Harry zareagował jedynie złością i na ten czas jest zły na naszą trójkę. Jula próbowała do niego dzwonić, ale Hazza jest zbyt urażony, by usłyszeć jakiekolwiek wyjaśnienia.
( Dzwonek do drzwi )
- Ja ci dam łosiu ! - na wstępie już mi się obrywa.
- Cicho ! - krzyknęłam i na przeproszenie obdarowałam chłopaka całusem w policzek. - Mam nad tobą władzę ! Pamiętaj jeszcze 1 życzenie :D - chłopak westchnął i spuścił głowę. Coś w jego kieszeni zaszeleściło.
- Co tam masz ?
- Miałem coś dla ciebie, ale jesteś niegrzeczna !
- Oj tam . Co masz ?
- Eh. . nie wiem czy ci . . - nie dokończył, bo wpakowałam rękę do jego kieszeni i co wyciągnęłam ? Żeeelki *---------*
- Dzięki, dzięki, dzięki. - zaczęłam skakać jak opętana.
- No już spokój ! Muszę ci coś powiedzieć. - usiedliśmy na kanapie, a ja w między czasie dorwałam się do paczki gumisiów.
- O patrz czerwony ! Twój ulubiony ! - pomachałam mu miśkiem przed oczami. Kiedy zbliżyłam się na wysokość jego ust, chłopak porwał słodycz z moich rąk .
- Jedziemy w trasę. - powiedział - A ja chcę żebyś jechała ze mną.
- Zayn . . kotek ja nie mogę. Na ile jedziecie ?
- 2 tyg. - spuścił głowę. - Szkoda będę tęsknił.
- Ja też, ale mam ważny kurs do szkoły.
- Ale będziesz dzwonić ? - spytał.
- Jasne, a jak spełnisz moją prośbę, to czeka cie nagroda. - powiedziałam i wsadziłam mu czerwonego żelka do buzi .
***
- Pa matołki ! Będę tęsknić. - krzyknęłam i pomachałam im . Cztery głowy posłały mi przepiękne uśmiechy i odmachały. Cztery . .. bo Harry przygaszony siedział już w samolocie.
***
( TELEFON )
( . . . )
- Aha , no to trzymaj się kaktusie !
- Nom pa , pa ; * . . .
***
( TELEFON )
* Na ekranie *
* Dzwoni Li < 3 *
( . . . )
- No i jak się sprawuje ?
- Dobrze, daje radę, ale z Hazzą jest gorzej.
- Wiem Jula mówiła, że dalej nie odbiera. Wiesz Liam mam pomysł . . . To co pomożesz mi ?
- Jasne.
- Ale nikomu ani słowa.
- Tak jest. Jutro wyślę ci listę. Musze kończyć. Trzymaj się.
- Wy też. Pa.
piątek, 17 maja 2013
Hej : )
Ankieta --------- > Tam możecie oddać wasz głos. Dla mnie to bardzo ważne, chcę wiedzieć ile z was czyta to moje '' coś ''. Pozdrawiam . xx
sobota, 11 maja 2013
Zawieszam ?
Hej kochane jest mi bardzo przykro , bo nie jest to rozdział jak może
ktoś pomyślał . Jest mi strasznie smutno , bo muszę wam ogłosić , że
najprawdopodobniej zawieszę bloga na czas nieokreślony z powodu braku
zainteresowania z waszej strony jak i braku czasu i też weny . Jest
jeszcze sprawa komentarzy . Pod ostatnim postem było ich 4 , a we
wcześniejszych nawet po 7 . Myślałam , że jak nam tak dobrze idzie to
obserwujących będzie tylko przybywać . . . No nic . Proszę wszytkie czytelniczki
, żeby pod tym postem napisały która czyta bloga , a być może jeśli
będzie wystarczająca ich liczba nie zawieszę , a jedynie opóźnię trochę
wstawienie nowego rozdziału . Trzymajcie się cieplutkoo ♥ Piszcie czy
czytanie . : )
wtorek, 30 kwietnia 2013
Weekend Majowy ♥
Hej kochane ! Z racji tego , że zbliża się weekend majowy , a ja wyjeżdżam w góry i mnie nie będzie ROZDZIAŁ nawet po uzbieraniu określonej liczby komentarzy nie zostanie napisany. Po prostu nie będę miała możliwości go dodać . Wracam gdzieś koło soboty , ale w niedzielę znowu mam komunię dlatego czas pewnie będę mieć dopiero gdzieś koło poniedziałku , wtorku, wszystko zależy od ilości nauki w szkole. Same dobrze wiecie czerwiec zbliża się wielkimi krokami , a tu trzeba trochę pozdawać. Także trzymajcie się cieplutko, korzystajcie z pięknej pogody ,bo ma być bardzo gorąco i wypoczywajcie . Pozdrawiam . Banaan . ; D . ♥
wtorek, 23 kwietnia 2013
Rozdział 16 . ♥ - ' Drań. '
Rozdział w pełni dedykowany mojej Juulia Klooch . ♥
Kocham cię kaktusie . < 33
6 komentarzy = następna notka . Czytasz = Komentujesz
----------------------------------------------------------------
Telefon wypadł mi z rąk . Czemu to przytrafia się właśnie mnie ? Głuchy huk uderzającego blackberry o trawę i szybkie bicie mojego serca. Łzy spływające po moim policzku i mocny uścisk Ady. Dziewczyna mówiła coś do mnie , ale ja . . Ja czułam się jakbym weszła do bańki mydlanej z której nie ma wyjścia . Otrząsnęłam się i zdążyłam wyszeptać tylko krótkie '' Muszę jechać do Polski '' zanim zalała mnie kolejna fala łez.
- Proszę . . odwieź mnie do domu. - wychrypiałam , a przyjaciółka w mgnieniu oka wbiegła do lokalu. Zostałam sama , ręce i kolana trzęsły się nie miłosiernie. Musiałam tyle zrobić , a tak bardzo nie wiedziałam jak . . i czy dam radę ? Byłam zdruzgotana .
<< Z perspektywy Ady >>
Wbiegłam do lokalu wpadając na kogoś .
- Zayn ? Boże . . dobrze , że to ty.
- Co się stało ?
- Musisz mi pomóc.
- Ale co się stało ?
- Nie teraz ok ? Wytłumaczę ci wszystko , ale chodź już . - powiedziałam i pociągnęłam chłopaka w stronę wyjścia .
- Masz kluczyki ?
- Mam . - Zgarnęłam po drodze rozdygotaną Julę.
<< Z perspektywy Zayna >>
Odpaliłem samochód . Jechaliśmy w ciszy przerywanej jedynie cichym szlochem Julki.
- Czy ktoś w końcu powie mi co się tutaj dzieje ? - powiedziałem spokojnie , Ada popatrzyła na Julę, a ta skinęła jej tylko głową i opanowując łzy zaczęła mówić .
- Wtedy . . wtedy kiedy . . kiedy wyszłam odebrać telefon. To dzwoniła mama Adama . . wiesz mój były chłopak , on . . on jest chory . . nie wiem nic dokładnie , ale jest źle .
- To ten co . . co cię tak skrzywdził ? - skrzywiłem się , bo nie wiedziałem czy dobrze dobrałem słowa. Przyjaciółka uśmiechnęła się blado.
- Tak to ten sam.
- Drań.
- Wiem , ale on mnie teraz potrzebuje . . muszę jechać do Polski , a wy mi musicie w tym pomóc.
<< Z perspektywy Julki >>
- Wiem , ale on mnie teraz potrzebuje . . muszę jechać do Polski , a wy mi musicie w tym pomóc. - powiedziałam stanowczo i ciężko opadłam na fotel . Jula co ty robisz ? Zostawiasz Harrego , przyjaciół , bo co ? Bo Adam cię potrzebuje ? To . . to złe , ale tak ma być . Muszę wiedzieć jak bardzo jest źle . Powiedziałam sobie w myślach . Wyciągnęłam telefon z kieszeni sukienki i wybrałam numer na lotnisko. Zamówiłam bilety na za 2 godziny .
- Kochani . . gdyby Harry pytał . Powiedźcie mu . . powiedźcie mu , że moja mama jest chora , że mnie potrzebuje . . nie mówcie mu o Adamie , będzie tylko zły .
- Jesteś pewna ?
- Tak . Tak będzie lepiej. - odpowiedziałam cicho powstrzymując łzy cisnące mi się do oczu.
- Jesteśmy . - sprowadził mnie na ziemię chłopak. Uśmiechnęłam się kiedy otworzył mi drzwi.
- My poczekamy w ogrodzie. - Ada . Kiwnęłam im głową i pognałam na górę , by spakować najpotrzebniejsze rzeczy.
<< Z perspektywy Ady >>
Biłam się z myślami czy pozwolić Julce jechać . W końcu Adam był i jest draniem , ale z drugiej strony , jego mama wiedziała co zrobił Juli i nie dzwoniła by , gdyby nie było źle . Musiało się stać coś naprawdę okropnego . Poszliśmy z Zaynem do ogrodu. Usiadłam na drewnianej ławce i bijąc się z myślami przytuliłam do chłopaka .
- O czym myślisz ? - spytał .
- Pozwolić jej jechać ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie .
- Tak . Może to coś ważnego .
- A Harry ? Okłamiemy go .
- Jeśli ją kocha to zrozumie. - odpowiedział . - Ja bym zrozumiał . - popatrzyłam na niego nie pewnie i uśmiechnęłam się .
- Dziękuję . - ucałowałam kącik jego ust i zawstydzona odwróciłam głowę . Chłopak też nic nie mówił . W końcu ciszę przerwała Julka .
- Gotowa ? - spytałam .
- Tak . Dziękuję wam . - przytuliła nas , zamknęłam dom cioci i ruszyliśmy w drogę na lotnisko. W ciągu 20 min. zdążyłam zadać przyjaciółce jedno i to samo pytanie chyba z 20 razy .
- Ale na pewno sobie poradzisz ? - teraz kiedy już żegnaliśmy się z nią , moje wyrzuty sumienia były jeszcze większe.
- Tak . Nie martw się , ty mój Romeo. Zaraz jak wyląduję zadzwonię do ciebie. - dziewczyna przytuliła mnie mocno.
- Trzymaj się kaktusie . - szepnęłam . Przyjaciółka zniknęła w wejściu na lotnisko , a mi już jej brakowało. Czasami tak mam , że brakuje mi jej . . nawet jeśli mieszka tylko kilka pokoi dalej , nawet jeśli jest koło mnie , ale codzienne obowiązki i sprawy nie dają nam chwili na rozmowę . Nawet jeśli . . . i pomimo tego . I dlatego właśnie ją kocham . Nie zawsze jesteśmy koło siebie , ale zawsze jest moją przyjaciółką . I to nie zmieni się już nigdy . Nie pozwolę na to . Za dużo mam do stracenia , bo mam do stracenia ją . ♥
Kocham cię kaktusie . < 33
6 komentarzy = następna notka . Czytasz = Komentujesz
----------------------------------------------------------------
Telefon wypadł mi z rąk . Czemu to przytrafia się właśnie mnie ? Głuchy huk uderzającego blackberry o trawę i szybkie bicie mojego serca. Łzy spływające po moim policzku i mocny uścisk Ady. Dziewczyna mówiła coś do mnie , ale ja . . Ja czułam się jakbym weszła do bańki mydlanej z której nie ma wyjścia . Otrząsnęłam się i zdążyłam wyszeptać tylko krótkie '' Muszę jechać do Polski '' zanim zalała mnie kolejna fala łez.
- Proszę . . odwieź mnie do domu. - wychrypiałam , a przyjaciółka w mgnieniu oka wbiegła do lokalu. Zostałam sama , ręce i kolana trzęsły się nie miłosiernie. Musiałam tyle zrobić , a tak bardzo nie wiedziałam jak . . i czy dam radę ? Byłam zdruzgotana .
<< Z perspektywy Ady >>
Wbiegłam do lokalu wpadając na kogoś .
- Zayn ? Boże . . dobrze , że to ty.
- Co się stało ?
- Musisz mi pomóc.
- Ale co się stało ?
- Nie teraz ok ? Wytłumaczę ci wszystko , ale chodź już . - powiedziałam i pociągnęłam chłopaka w stronę wyjścia .
- Masz kluczyki ?
- Mam . - Zgarnęłam po drodze rozdygotaną Julę.
<< Z perspektywy Zayna >>
Odpaliłem samochód . Jechaliśmy w ciszy przerywanej jedynie cichym szlochem Julki.
- Czy ktoś w końcu powie mi co się tutaj dzieje ? - powiedziałem spokojnie , Ada popatrzyła na Julę, a ta skinęła jej tylko głową i opanowując łzy zaczęła mówić .
- Wtedy . . wtedy kiedy . . kiedy wyszłam odebrać telefon. To dzwoniła mama Adama . . wiesz mój były chłopak , on . . on jest chory . . nie wiem nic dokładnie , ale jest źle .
- To ten co . . co cię tak skrzywdził ? - skrzywiłem się , bo nie wiedziałem czy dobrze dobrałem słowa. Przyjaciółka uśmiechnęła się blado.
- Tak to ten sam.
- Drań.
- Wiem , ale on mnie teraz potrzebuje . . muszę jechać do Polski , a wy mi musicie w tym pomóc.
<< Z perspektywy Julki >>
- Wiem , ale on mnie teraz potrzebuje . . muszę jechać do Polski , a wy mi musicie w tym pomóc. - powiedziałam stanowczo i ciężko opadłam na fotel . Jula co ty robisz ? Zostawiasz Harrego , przyjaciół , bo co ? Bo Adam cię potrzebuje ? To . . to złe , ale tak ma być . Muszę wiedzieć jak bardzo jest źle . Powiedziałam sobie w myślach . Wyciągnęłam telefon z kieszeni sukienki i wybrałam numer na lotnisko. Zamówiłam bilety na za 2 godziny .
- Kochani . . gdyby Harry pytał . Powiedźcie mu . . powiedźcie mu , że moja mama jest chora , że mnie potrzebuje . . nie mówcie mu o Adamie , będzie tylko zły .
- Jesteś pewna ?
- Tak . Tak będzie lepiej. - odpowiedziałam cicho powstrzymując łzy cisnące mi się do oczu.
- Jesteśmy . - sprowadził mnie na ziemię chłopak. Uśmiechnęłam się kiedy otworzył mi drzwi.
- My poczekamy w ogrodzie. - Ada . Kiwnęłam im głową i pognałam na górę , by spakować najpotrzebniejsze rzeczy.
<< Z perspektywy Ady >>
Biłam się z myślami czy pozwolić Julce jechać . W końcu Adam był i jest draniem , ale z drugiej strony , jego mama wiedziała co zrobił Juli i nie dzwoniła by , gdyby nie było źle . Musiało się stać coś naprawdę okropnego . Poszliśmy z Zaynem do ogrodu. Usiadłam na drewnianej ławce i bijąc się z myślami przytuliłam do chłopaka .
- O czym myślisz ? - spytał .
- Pozwolić jej jechać ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie .
- Tak . Może to coś ważnego .
- A Harry ? Okłamiemy go .
- Jeśli ją kocha to zrozumie. - odpowiedział . - Ja bym zrozumiał . - popatrzyłam na niego nie pewnie i uśmiechnęłam się .
- Dziękuję . - ucałowałam kącik jego ust i zawstydzona odwróciłam głowę . Chłopak też nic nie mówił . W końcu ciszę przerwała Julka .
- Gotowa ? - spytałam .
- Tak . Dziękuję wam . - przytuliła nas , zamknęłam dom cioci i ruszyliśmy w drogę na lotnisko. W ciągu 20 min. zdążyłam zadać przyjaciółce jedno i to samo pytanie chyba z 20 razy .
- Ale na pewno sobie poradzisz ? - teraz kiedy już żegnaliśmy się z nią , moje wyrzuty sumienia były jeszcze większe.
- Tak . Nie martw się , ty mój Romeo. Zaraz jak wyląduję zadzwonię do ciebie. - dziewczyna przytuliła mnie mocno.
- Trzymaj się kaktusie . - szepnęłam . Przyjaciółka zniknęła w wejściu na lotnisko , a mi już jej brakowało. Czasami tak mam , że brakuje mi jej . . nawet jeśli mieszka tylko kilka pokoi dalej , nawet jeśli jest koło mnie , ale codzienne obowiązki i sprawy nie dają nam chwili na rozmowę . Nawet jeśli . . . i pomimo tego . I dlatego właśnie ją kocham . Nie zawsze jesteśmy koło siebie , ale zawsze jest moją przyjaciółką . I to nie zmieni się już nigdy . Nie pozwolę na to . Za dużo mam do stracenia , bo mam do stracenia ją . ♥
piątek, 5 kwietnia 2013
Rozdział 15 ♥ . - ' Uuuu . Będzie blizna '
5 komentarzy = następna notka . Czytasz = Komentujesz
Zapraszam ! Mam nadzieję , że się wam spodoba . Do następnego .
Po składaniu życzeń i witaniu się z rodziną Harrego zapakowaliśmy się wszyscy do samochodu . Jula i Harry zabrali blondaska i Rose . Swoją drogą nie wiem jak oni wcześniej dotarli do kościoła . Siedziałam przyciśnięta do Zayna czując jego gorący oddech na swoim policzku .
- To kto dzisiaj robi za kierowcę ? - spytał Lou ucieszony faktem , że tą osobą nie będzie on .
- To może ja . Nie mam zamiaru pić . - odpowiedziałam i przeniosłam wzrok na mulata który grzebał coś w swoim telefonie .
- Świetnie . El to co powiesz na to . Ja i ty parkiet , drinki w ręku . .
- Haha . Nie rozpędzaj się nie jesteś sam. - powiedziałam powstrzymując się od wybuchu śmiechu .
- Haha . Bardzo śmieszne . - zaczął się droczyć ze mną Louis za co oberwał od El . Śmiać mi się z nich chciało . To naprawdę urocza para dodając , że nie wiem jak Eleonor z nim wytrzymuje .
- Co robisz ? - zwróciłam się do mulata .
- Właściwie to nic . Chodź . - przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie i zrobił zdjęcie .
- Ty. .
- Ja . .
- Ty . . no i jak ja wyszłam ? - spytałam na co chłopak pokazał mi zdjęcie umieszczone na tt i jeden komentarz . '' Ładnie razem wyglądacie . Naprawdę słodko *.* ''
- Wyszłaś słodko . - skomentował i zrobił kolejne zdjęcie tym razem jak całuje mnie w policzek .
- O patrz na tym też . - zaczął się nabijać .
- Nie no trzymajcie mnie bo nie wytrzymam . Lou masz może skrobaczkę do szyb przy sobie ? - spytałam , na co chłopak wyszczerzył się jak głupi i rzucił :
- Nie , ale El ma w torebce pilniczek do paznokci .
- El , kochana El . Pożyczysz mi pilniczka ?
- Em . . niech się zastanowię . . Pożyczę , ale nie morduj go na naszych oczach . - powiedziała na co w samochodzie wybuchnęła salwa śmiechu , tylko Zayn obrażony obrócił się na tyle ile mógł w kierunku okna .
- Oj tam . Już się nie obrażaj . Jesteś kochany . - szepnęłam mu do ucha , a chłopakowi przelotnie na twarzy zagościł uśmiech .
- Oj to teraz sobie nagrabiłaś . - zaśmiał się Liam .
- Malik się wkurzył będzie ciężko . - dodała Dan i teraz nabijali się nie tylko z mulata , ale też ze mnie. Nie przeszkadzało mi to , więc też dodałam swoje trzy grosze .
- Tak . Wiesz co , tak sobie myślę przestanę być zły jak spełnisz moje trzy życzenia .
- Mam robić za złotą rybkę ? - zmałpowałam jego słowa z rana .
- Tak . - wyszczerzył się .
- Nie doczekanie twoje . Brzydko wyglądam w złocie muszę ci powiedzieć . - na co w samochodzie wybuchnęła kolejna salwa śmiechu . W końcu dojechaliśmy . Wszyscy wyszli z samochodu tylko zostałam ja i on , po chwili jednak już tylko ja . Chciałam wyjść , ale zaplatałam się w pas i już miałam glebnąć gdy ktoś złapał mnie w powietrzu . Zostałam sprowadzona do pozycji pionowej i wtedy go zobaczyłam . Wysoki , przystojny chłopak stał przede mną i przyglądał mi się swoimi niebieskimi oczami. Jego opalenizna i ciemne krótkie włosy dodawały mu uroku .
- Jeju ale ze mnie niezdara . Dziękuję .
- Nie ma za co . Jestem Max .
- Ada . Miło mi . Jesteś . . ?
- Jestem kuzynem pana młodego .
- A ja robię za osobę towarzyszącą . - zaśmiał się .Miał piękny śmiech . Boże Ada co ty gadasz ? Skarciłam się w myśli , a kiedy wbiłam sobie do głowy , żeby się nie zapominać podszedł do nas Zayn .
- Oo Zayn poznaj to jest Max . Uratował mi życie . - mówiąc to wyraźnie zaakcentowałam słowo '' życie '' .
- Max to Zayn , u którego robię za osobę towarzyszącą . - teraz to ja zaśmiałam się . Mulat powoli robił się czerwony ze złości .
- Idziesz . Poznasz moich przyjaciół . - zostawiłam chłopaka samego , chciałam żeby był zazdrosny to fakt . Kiedy podeszliśmy Harry wpychał Lou marchewki do buzi , a Niall operował stoperem . Zaśmiałam się w duchu na ten widok . Co za dzieciaki moje kochane .
- Hej . Poznajcie to jest Max . Harry wy może się już znacie .
- Tak . Znamy się . Cześć stary . - przywitali się , po czym Hazza przejął pałeczkę i to on przedstawił wszystkim Maxa. Zaczęliśmy żartować , kiedy Julka dała mi znać , że chce pogadać . Poszłyśmy do łazienki .
- Ładny jest . - zaczęła .
- No wiem . - zaśmiałam się .
- Ej , a Zayn ?
- Zły jak cholera .
- To dobrze .
- Tak chyba tak . - przyjaciółka przytuliła mnie i szepnęła na ucho .
- Nie martw się . A co do Maxa chyba wpadłaś mu w oko .
- Naprawdę ?
- Naprawdę , naprawdę . - chwyciła mnie pod rękę i razem wróciłyśmy do reszty . Z lampkami szampana goście udali się na parkiet , gdzie utworzywszy ciasne kółko towarzyszyli parze młodej w ich pierwszym tańcu. Próbowałam w tłumie odszukać Zayna , w końcu to z nim przyszłam na to wesele . Odłożyłam kieliszek i wyszłam na zewnątrz . Chłopak siedział na bujanej huśtawce i raz za razem wkładał do buzi miętowe pastylki .
- Zayn wszystko ok ? - spytałam siadając obok niego .
- Nie nic nie jest ok . Czemu ty mi to robisz ? - jego brązowe tęczówki skierowały się prosto na mnie , a ja jedynie co w nich mogłam dostrzec do smutek i żal . Byłam na siebie zła , że sprawiłam mu przykrość . Cholernie zła . Chciałam trochę załagodzić sprawę i mocno się w niego wtuliłam .
- Przepraszam . Nie wiedziałam , że to cię tak strasznie zdenerwuje .
- Nie wiedziałaś ? Przecież wiesz jak się zachowuję , kiedy widzę ciebie i kogoś kto jest ci bliski . Kogoś na którego miejscu mógłbym być ja .
- Nie mógłbyś być na miejscu Maxa bo jesteś dla mnie ważniejszy niż on . - wyszeptałam i jeszcze mocnej wtuliłam się w tors mulata . Mój nos przywitał się z pięknym zapachem perfum i . . no właśnie i nie zapachem papierosów. Czułam się cudownie mimo tego , że jeszcze przed chwilą miałam wrażenie , że wszystko schrzaniłam .
<< Z perspektywy Julii >>
Kiedy wyszłyśmy z Adą z łazienki , dziewczyna gdzieś zniknęła ,a ja zostałam porwana przez Harrego . Bałam się tego momentu , momentu w którym Hazza przedstawi mnie swoim rodzicom . Wiedziałam , że kiedyś to się stanie , ale nie wiedziałam , że tak szybko . Mimo , że wiedziałam jakim uczuciem go darzę bałam się chwili w której będę musiała się jednak zaangażować . Chłopak splótł nasze palce i uśmiechem dodał mi otuchy . Podeszliśmy do pary odwróconej w kierunku sali , gdzie odbywał się pierwszy taniec nowożeńców .
- Mamo . . tato . . - odchrząknął Harry . - To jest Julka moja dziewczyna .
- Oh . . Miło cię poznać skarbie . - mama Hazzy lekko mnie uściskała . - Mów mi Anne .
- Mi panią też miło poznać . - tym razem uściskał mnie ojczym Harrego , a ja od razu odetchnęłam z ulgą . Polubili mnie i to się liczyło .Zaczęłam rozmawiać z mamą Harolda , ale kiedy Anne wkroczyła na teren dzieciństwa Harrego chłopak pociągnął mnie na parkiet . Przytuliłam się do niego , a chłopak wykorzystał okazję i pocałował mnie w szyję , szepcąc do ucha :
- Mi naprawdę chwila wystarczy . To jak ? - spytał , a ja zaśmiałam się cicho .
- Może kiedy indziej . - zbiłam go z pantałyku i zrobiłam odbijanego z Liamem i Dan .Muszę przyznać , że Liam to zawodowy tancerz . Piosenka dobiegła końca więc powędrowaliśmy do naszego wspólnego stołu . Nigdzie nie widziałam Ady i Zayna , ale może to i lepiej ? Może wyjaśnią sobie wszystko ? Usiadłam pomiędzy Niallem , a Lou i przyglądałam się blondaskowi , który pałaszował już drugi talerz kremu pomidorowego . Nie miałam co robić , więc wyciągnęłam Rose przed pałacyk i chwytając ją pod rękę w precyzyjny sposób chciałam wypytać ją o relacje z tlenionym. Myślę , że po tej akcji nie tylko będą razem , ale będą dziękować za to właśnie nam . Uśmiechnęłam się trochę dzięki myśli która przebiegła mi przez głowę , a trochę z widoku Ady i mulata wtulonych w siebie . Rose widząc moją minę powłóczyła swoim wzrokiem za moim i teraz też i ona promiennie się uśmiechała .
- Między nimi coś jest nie ?
- Hm . . chyba tak . - przyznałam .
- Pasują do siebie .
- Wiem . - odpowiedziałam . Przeszłyśmy się jeszcze wokół zamku kiedy znalazł mnie Hazza .
- Julka ! - krzyknął. - Wszędzie cię szukam skarbie . - zostałam opatulona jego ciepłymi dłoniami.
- To ja . . ja pójdę do Nialla . Może oderwie się od jedzenia i uda mi się go wyciągnąć na parkiet . - blondynka zaśmiała się promiennie i zawróciła w stronę domu weselnego .
- Mmm . . zostaliśmy sami. - wymruczał mi Harry do ucha przybliżając się jeszcze bliżej do mnie . Lekko go odepchnęłam i na tyle na ile pozwalały mi szpilki zaczęłam uciekać . W pewnym momencie zdjęłam je , gdyż jeden z obcasów wbił mi się w zieloną trawę . Pogoda była dzisiaj szczególnie ładna i nie zanosiło się na deszcz . Dzięki braku obuwia udało mi się uciec chłopakowi na tyle , że czas pozwolił mi na schowanie się za jednym z drzew . Siedziałam tak nasłuchując kroków chłopaka kiedy ktoś przytulił mnie od tyłu . Przestraszona zdzieliłam tego kogoś po głowie , na tyle mocno , że usłyszałam charakterystyczne syknięcie i duszony odgłos jęku .
- Jeju . Kobieto . . - zaczął Harry ? Tak biedaczek zgięty był wpół i obejmując głowę obiema rękami.
- Kochanie ? Nic ci nie jest ? Przepraszam . - podeszłam szybko do niego pomagając mu się wyprostować . Spojrzałam na jego czoło i . .
- Uuuu . Będzie blizna . - skwitowałam i zrobiłam przerażoną minę .
- Co ? Jaka blizna ? ! - zaczął się wiercić Harry , a ja wybuchnęłam śmiechem .
- Żaa . . żaa . . żaartowałam . - wydukałam przez śmiech i pocałowałam przelotnie chłopaka .
- Ty małpoo . - powiedział '' urażony '' .
- Przesadzasz. Nie jest tak źle . - podsumowałam i ubierając buty zaczęłam wracać do ogrodu pałacu.
<< Z perspektywy Zayna >>
Siedzieliśmy z Ad na huśtawce , która lekko się bujała . Dziewczyna w dalszym ciągu była we mnie wtulona co pozwalało mi choć na chwilę napawać się jej zapachem i dotykiem .
- Ad ? - spytałem niepewnie choć w cale nie miałem ochoty przerywać tej chwili.
- Tak ?
- No bo . . bo mi noga zdrętwiała .
- Ojej . Przepraszam . - wyprostowała się i pociągnęła mnie za rękę . - Chodź . Rozprostujesz ją .
- Ale gdzie ? - spytałem .
- No jak to gdzie ? Na spacer . Wiesz . . ja naprawdę chciałabym cię przeprosić . Wiem byłam dzisiaj nieznośna .
- Ty to buraku zawsze jesteś nieznośna . - zaśmiałem się .
- Hahaha . Bardzo śmieszne . - skwitowała i dała mi sójkę w bok .
- A co za co ?
- A tak . - powiedziała przelotnie .
- A tak ?
- No tak . - zaśmiałem się , ta dziewczyna rozbraja mnie w każdym calu .
- Nie marudź , tylko chodź . - znowu zostałem pociągnięty za rękę . Wyszliśmy na drużkę usypaną żwirem , żeby po chwili zniknąć za zakrętem i wtopić się w '' las '' kwiatów i krzewów .
<< Z perspektywy Rose >>
Po tym jak do Juli przyszedł Harry postanowiłam poszukać mojego blondaska . Nawet nie wiem kiedy zaczęłam mówić o nim jak o '' moim '' blondasku. Wróciłam do stolika i nie patrząc na nikogo pociągnęłam chłopaka na parkiet . Puszczono akurat jakąś wolniejszą piosenkę , wtuliłam się w chłopaka , a ten tylko uśmiechnął się i mocniej do siebie przycisnął. Popatrzyłam na niego lekko unosząc głowę do góry . Nie wiem co takiego zrobiłam , ale momentalnie odległość od mojej twarzy do jego momentalnie się zmieniła , a ja po chwili zatopiłam swoje usta w jego. Kompletnie zatraciłam się w tym przez co coraz trudniej było mi to przerwać , w końcu jednak zmuszona przerwałam pieszczotę , ale tylko na chwilę , bo tym razem to Niall wpił się w moje usta lekko przygryzając moją wargę .
<< Z perspektywy Lou >>
<< 3 godziny później >>
Dochodziła godzina 17 może 18 sam nie wiem . W głowie mi lekko szumiało, ale obiecałem El , że nie upiję się tak bardzo . W sumie to sam nie wiem czemu piłem , bo nie dość , że mogę zachowywać się głupio to jeszcze wrobiłem Adę w robienie za kierowcę . Jednak z drugiej strony cieszyłem się , że to nie ja tym razem będę robić za szofera .
- Lou . No chodź . Zatańczymy . - poprosiła robiąc przy tym ładne oczka El . No i jak tu się nie przeć . Chwyciłem moją dziewczynę pod rękę i razem zatopiliśmy się w tłumie tańczących gości .
<< 3 a może 4 godziny później >>
Jeju . Tak dobrze to ja się jeszcze nie bawiłem , pomimo tego , że pod groźbą El przestałem zaglądać do baru to moi przyjaciele są już wstawieni. Zayn tańczy na parkiecie z Ad , Liam z Dan też . Niall siedzi przy stoliku z Rose i coś wcina , a Harry ? Właśnie gdzie jest Harry ? Tego to ja nie wiem . El rozmawiała z Julą więc podszedłem do nich i postanowiłem zapytać o przyjaciela . Niestety nigdzie go nikt nie widział ,a sama Julka szuka go już od 20 min . Tylko nie nawywijaj czegoś stary - pomyślałem i poszedłem do męskiej z myślą , że to właśnie tam znajdę Harolda .
<< Z perspektywy Julki >>
Kurde ! No gdzie on jest ? Już od ponad 20 min. szukałam Harrego , ale nigdzie go nie ma . W końcu postanowiłam spytać któregoś z przyjaciół , czy przypadkiem nie widzieli tego debila . Dochodziła północ , a jego nigdzie nie było . Zdenerwowałam się i sama nie wiem dlaczego zaczęłam myśleć o najgorszym . Wyszłam zna zewnątrz by zaczerpnąć świeżego powietrza . Nie miałam już siły , by go szukać .
<< Z perspektywy Ady >>
Zauważyłam , że Julka jest jakaś smutna . Najpierw rozmawiała z El i Louisem , a potem on jak oparzony gdzieś poleciał . Przeczuwałam najgorsze . Widząc , że przyjaciółka wychodzi na zewnątrz wyszłam za nią . Siedziała na krawężniku , że skrzyżowanymi nogami i głową ukrytą pośród nich.
- Ej mała co jest ?
- A nic . Harry zniknął . Nie mam zamiaru go szukać .
- Ej . Co jest pokłóciliście się ?
- Nie .
- No ! To ruszaj dupsko , uśmiech do góry i dawaj ze mną na parkiet . - rzuciłam zalotnie w jej stronę. Przyjaciółka uśmiechnęła się wstała i wyprostowawszy się pociągnęła mnie za rękę .
- Skoro tak mówisz . - skwitowała . Ruszyłyśmy na parkiet , zaczynając odstawiać nasze zwariowane tańce .
<< Z perspektywy Julki >>
Jak to dobrze mieć takiego zjeba jakim jest Ada przy sobie . Dziewczyna nie dość , że poprawiła mi humor to jeszcze sprawiła , że zapomniałam o sprawie z Harrym. W dalszym ciągu nie wiem gdzie on jest , no ale przecież nie będę go szukać po całej sali tylko dlatego , że nie ma go . . ? Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i przeraziłam się . Było około godziny 4 nad ranem . Nie możliwe żebym tyle przetańczyła z Ad . Nie . .
- Ej co jest ? - spytała .
- Jesteś wariatką wiesz ?
- Haha . Wiem .
- Przetańczyłam z tobą pół nocy i wiesz co ?
- Co ?
- Jest zajebiście .
- Hahah . Bo to ba . - dziewczyna pomimo tego , że nie wypiła ani kropelki alkoholu zaczęła się niekontrolowanie śmiać , a ja wiedziałam już , że zanosi się na porządną głupawkę . Wróciłyśmy do stolika dalej się śmiejąc .
- A wam co ? - spytał rozbawiony Zayn .
- Życie kochanie życie . - wydukała Ad i ponownie się zaśmiała . Wybuchnęłam śmiechem słysząc kolejną '' mądrą '' odpowiedz Ady , kiedy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Wyszłam na zewnątrz i ogarnąwszy się jako tako , nie spoglądając na wyświetlacz odebrałam :
- Halo .
- Jula to ty ?
- Tak to ja . Z kim mam przyjemność rozmawiać ? - spytałam .
- Przepraszam , że dzwonię o tej porze , ale . . Julciu Adam . . Adam cię potrzebuje . Możesz przyjechać ? - zamarłam . . to imię . . on . .
Zapraszam ! Mam nadzieję , że się wam spodoba . Do następnego .
Po składaniu życzeń i witaniu się z rodziną Harrego zapakowaliśmy się wszyscy do samochodu . Jula i Harry zabrali blondaska i Rose . Swoją drogą nie wiem jak oni wcześniej dotarli do kościoła . Siedziałam przyciśnięta do Zayna czując jego gorący oddech na swoim policzku .
- To kto dzisiaj robi za kierowcę ? - spytał Lou ucieszony faktem , że tą osobą nie będzie on .
- To może ja . Nie mam zamiaru pić . - odpowiedziałam i przeniosłam wzrok na mulata który grzebał coś w swoim telefonie .
- Świetnie . El to co powiesz na to . Ja i ty parkiet , drinki w ręku . .
- Haha . Nie rozpędzaj się nie jesteś sam. - powiedziałam powstrzymując się od wybuchu śmiechu .
- Haha . Bardzo śmieszne . - zaczął się droczyć ze mną Louis za co oberwał od El . Śmiać mi się z nich chciało . To naprawdę urocza para dodając , że nie wiem jak Eleonor z nim wytrzymuje .
- Co robisz ? - zwróciłam się do mulata .
- Właściwie to nic . Chodź . - przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie i zrobił zdjęcie .
- Ty. .
- Ja . .
- Ty . . no i jak ja wyszłam ? - spytałam na co chłopak pokazał mi zdjęcie umieszczone na tt i jeden komentarz . '' Ładnie razem wyglądacie . Naprawdę słodko *.* ''
- Wyszłaś słodko . - skomentował i zrobił kolejne zdjęcie tym razem jak całuje mnie w policzek .
- O patrz na tym też . - zaczął się nabijać .
- Nie no trzymajcie mnie bo nie wytrzymam . Lou masz może skrobaczkę do szyb przy sobie ? - spytałam , na co chłopak wyszczerzył się jak głupi i rzucił :
- Nie , ale El ma w torebce pilniczek do paznokci .
- El , kochana El . Pożyczysz mi pilniczka ?
- Em . . niech się zastanowię . . Pożyczę , ale nie morduj go na naszych oczach . - powiedziała na co w samochodzie wybuchnęła salwa śmiechu , tylko Zayn obrażony obrócił się na tyle ile mógł w kierunku okna .
- Oj tam . Już się nie obrażaj . Jesteś kochany . - szepnęłam mu do ucha , a chłopakowi przelotnie na twarzy zagościł uśmiech .
- Oj to teraz sobie nagrabiłaś . - zaśmiał się Liam .
- Malik się wkurzył będzie ciężko . - dodała Dan i teraz nabijali się nie tylko z mulata , ale też ze mnie. Nie przeszkadzało mi to , więc też dodałam swoje trzy grosze .
- Tak . Wiesz co , tak sobie myślę przestanę być zły jak spełnisz moje trzy życzenia .
- Mam robić za złotą rybkę ? - zmałpowałam jego słowa z rana .
- Tak . - wyszczerzył się .
- Nie doczekanie twoje . Brzydko wyglądam w złocie muszę ci powiedzieć . - na co w samochodzie wybuchnęła kolejna salwa śmiechu . W końcu dojechaliśmy . Wszyscy wyszli z samochodu tylko zostałam ja i on , po chwili jednak już tylko ja . Chciałam wyjść , ale zaplatałam się w pas i już miałam glebnąć gdy ktoś złapał mnie w powietrzu . Zostałam sprowadzona do pozycji pionowej i wtedy go zobaczyłam . Wysoki , przystojny chłopak stał przede mną i przyglądał mi się swoimi niebieskimi oczami. Jego opalenizna i ciemne krótkie włosy dodawały mu uroku .
- Jeju ale ze mnie niezdara . Dziękuję .
- Nie ma za co . Jestem Max .
- Ada . Miło mi . Jesteś . . ?
- Jestem kuzynem pana młodego .
- A ja robię za osobę towarzyszącą . - zaśmiał się .Miał piękny śmiech . Boże Ada co ty gadasz ? Skarciłam się w myśli , a kiedy wbiłam sobie do głowy , żeby się nie zapominać podszedł do nas Zayn .
- Oo Zayn poznaj to jest Max . Uratował mi życie . - mówiąc to wyraźnie zaakcentowałam słowo '' życie '' .
- Max to Zayn , u którego robię za osobę towarzyszącą . - teraz to ja zaśmiałam się . Mulat powoli robił się czerwony ze złości .
- Idziesz . Poznasz moich przyjaciół . - zostawiłam chłopaka samego , chciałam żeby był zazdrosny to fakt . Kiedy podeszliśmy Harry wpychał Lou marchewki do buzi , a Niall operował stoperem . Zaśmiałam się w duchu na ten widok . Co za dzieciaki moje kochane .
- Hej . Poznajcie to jest Max . Harry wy może się już znacie .
- Tak . Znamy się . Cześć stary . - przywitali się , po czym Hazza przejął pałeczkę i to on przedstawił wszystkim Maxa. Zaczęliśmy żartować , kiedy Julka dała mi znać , że chce pogadać . Poszłyśmy do łazienki .
- Ładny jest . - zaczęła .
- No wiem . - zaśmiałam się .
- Ej , a Zayn ?
- Zły jak cholera .
- To dobrze .
- Tak chyba tak . - przyjaciółka przytuliła mnie i szepnęła na ucho .
- Nie martw się . A co do Maxa chyba wpadłaś mu w oko .
- Naprawdę ?
- Naprawdę , naprawdę . - chwyciła mnie pod rękę i razem wróciłyśmy do reszty . Z lampkami szampana goście udali się na parkiet , gdzie utworzywszy ciasne kółko towarzyszyli parze młodej w ich pierwszym tańcu. Próbowałam w tłumie odszukać Zayna , w końcu to z nim przyszłam na to wesele . Odłożyłam kieliszek i wyszłam na zewnątrz . Chłopak siedział na bujanej huśtawce i raz za razem wkładał do buzi miętowe pastylki .
- Zayn wszystko ok ? - spytałam siadając obok niego .
- Nie nic nie jest ok . Czemu ty mi to robisz ? - jego brązowe tęczówki skierowały się prosto na mnie , a ja jedynie co w nich mogłam dostrzec do smutek i żal . Byłam na siebie zła , że sprawiłam mu przykrość . Cholernie zła . Chciałam trochę załagodzić sprawę i mocno się w niego wtuliłam .
- Przepraszam . Nie wiedziałam , że to cię tak strasznie zdenerwuje .
- Nie wiedziałaś ? Przecież wiesz jak się zachowuję , kiedy widzę ciebie i kogoś kto jest ci bliski . Kogoś na którego miejscu mógłbym być ja .
- Nie mógłbyś być na miejscu Maxa bo jesteś dla mnie ważniejszy niż on . - wyszeptałam i jeszcze mocnej wtuliłam się w tors mulata . Mój nos przywitał się z pięknym zapachem perfum i . . no właśnie i nie zapachem papierosów. Czułam się cudownie mimo tego , że jeszcze przed chwilą miałam wrażenie , że wszystko schrzaniłam .
<< Z perspektywy Julii >>
Kiedy wyszłyśmy z Adą z łazienki , dziewczyna gdzieś zniknęła ,a ja zostałam porwana przez Harrego . Bałam się tego momentu , momentu w którym Hazza przedstawi mnie swoim rodzicom . Wiedziałam , że kiedyś to się stanie , ale nie wiedziałam , że tak szybko . Mimo , że wiedziałam jakim uczuciem go darzę bałam się chwili w której będę musiała się jednak zaangażować . Chłopak splótł nasze palce i uśmiechem dodał mi otuchy . Podeszliśmy do pary odwróconej w kierunku sali , gdzie odbywał się pierwszy taniec nowożeńców .
- Mamo . . tato . . - odchrząknął Harry . - To jest Julka moja dziewczyna .
- Oh . . Miło cię poznać skarbie . - mama Hazzy lekko mnie uściskała . - Mów mi Anne .
- Mi panią też miło poznać . - tym razem uściskał mnie ojczym Harrego , a ja od razu odetchnęłam z ulgą . Polubili mnie i to się liczyło .Zaczęłam rozmawiać z mamą Harolda , ale kiedy Anne wkroczyła na teren dzieciństwa Harrego chłopak pociągnął mnie na parkiet . Przytuliłam się do niego , a chłopak wykorzystał okazję i pocałował mnie w szyję , szepcąc do ucha :
- Mi naprawdę chwila wystarczy . To jak ? - spytał , a ja zaśmiałam się cicho .
- Może kiedy indziej . - zbiłam go z pantałyku i zrobiłam odbijanego z Liamem i Dan .Muszę przyznać , że Liam to zawodowy tancerz . Piosenka dobiegła końca więc powędrowaliśmy do naszego wspólnego stołu . Nigdzie nie widziałam Ady i Zayna , ale może to i lepiej ? Może wyjaśnią sobie wszystko ? Usiadłam pomiędzy Niallem , a Lou i przyglądałam się blondaskowi , który pałaszował już drugi talerz kremu pomidorowego . Nie miałam co robić , więc wyciągnęłam Rose przed pałacyk i chwytając ją pod rękę w precyzyjny sposób chciałam wypytać ją o relacje z tlenionym. Myślę , że po tej akcji nie tylko będą razem , ale będą dziękować za to właśnie nam . Uśmiechnęłam się trochę dzięki myśli która przebiegła mi przez głowę , a trochę z widoku Ady i mulata wtulonych w siebie . Rose widząc moją minę powłóczyła swoim wzrokiem za moim i teraz też i ona promiennie się uśmiechała .
- Między nimi coś jest nie ?
- Hm . . chyba tak . - przyznałam .
- Pasują do siebie .
- Wiem . - odpowiedziałam . Przeszłyśmy się jeszcze wokół zamku kiedy znalazł mnie Hazza .
- Julka ! - krzyknął. - Wszędzie cię szukam skarbie . - zostałam opatulona jego ciepłymi dłoniami.
- To ja . . ja pójdę do Nialla . Może oderwie się od jedzenia i uda mi się go wyciągnąć na parkiet . - blondynka zaśmiała się promiennie i zawróciła w stronę domu weselnego .
- Mmm . . zostaliśmy sami. - wymruczał mi Harry do ucha przybliżając się jeszcze bliżej do mnie . Lekko go odepchnęłam i na tyle na ile pozwalały mi szpilki zaczęłam uciekać . W pewnym momencie zdjęłam je , gdyż jeden z obcasów wbił mi się w zieloną trawę . Pogoda była dzisiaj szczególnie ładna i nie zanosiło się na deszcz . Dzięki braku obuwia udało mi się uciec chłopakowi na tyle , że czas pozwolił mi na schowanie się za jednym z drzew . Siedziałam tak nasłuchując kroków chłopaka kiedy ktoś przytulił mnie od tyłu . Przestraszona zdzieliłam tego kogoś po głowie , na tyle mocno , że usłyszałam charakterystyczne syknięcie i duszony odgłos jęku .
- Jeju . Kobieto . . - zaczął Harry ? Tak biedaczek zgięty był wpół i obejmując głowę obiema rękami.
- Kochanie ? Nic ci nie jest ? Przepraszam . - podeszłam szybko do niego pomagając mu się wyprostować . Spojrzałam na jego czoło i . .
- Uuuu . Będzie blizna . - skwitowałam i zrobiłam przerażoną minę .
- Co ? Jaka blizna ? ! - zaczął się wiercić Harry , a ja wybuchnęłam śmiechem .
- Żaa . . żaa . . żaartowałam . - wydukałam przez śmiech i pocałowałam przelotnie chłopaka .
- Ty małpoo . - powiedział '' urażony '' .
- Przesadzasz. Nie jest tak źle . - podsumowałam i ubierając buty zaczęłam wracać do ogrodu pałacu.
<< Z perspektywy Zayna >>
Siedzieliśmy z Ad na huśtawce , która lekko się bujała . Dziewczyna w dalszym ciągu była we mnie wtulona co pozwalało mi choć na chwilę napawać się jej zapachem i dotykiem .
- Ad ? - spytałem niepewnie choć w cale nie miałem ochoty przerywać tej chwili.
- Tak ?
- No bo . . bo mi noga zdrętwiała .
- Ojej . Przepraszam . - wyprostowała się i pociągnęła mnie za rękę . - Chodź . Rozprostujesz ją .
- Ale gdzie ? - spytałem .
- No jak to gdzie ? Na spacer . Wiesz . . ja naprawdę chciałabym cię przeprosić . Wiem byłam dzisiaj nieznośna .
- Ty to buraku zawsze jesteś nieznośna . - zaśmiałem się .
- Hahaha . Bardzo śmieszne . - skwitowała i dała mi sójkę w bok .
- A co za co ?
- A tak . - powiedziała przelotnie .
- A tak ?
- No tak . - zaśmiałem się , ta dziewczyna rozbraja mnie w każdym calu .
- Nie marudź , tylko chodź . - znowu zostałem pociągnięty za rękę . Wyszliśmy na drużkę usypaną żwirem , żeby po chwili zniknąć za zakrętem i wtopić się w '' las '' kwiatów i krzewów .
<< Z perspektywy Rose >>
Po tym jak do Juli przyszedł Harry postanowiłam poszukać mojego blondaska . Nawet nie wiem kiedy zaczęłam mówić o nim jak o '' moim '' blondasku. Wróciłam do stolika i nie patrząc na nikogo pociągnęłam chłopaka na parkiet . Puszczono akurat jakąś wolniejszą piosenkę , wtuliłam się w chłopaka , a ten tylko uśmiechnął się i mocniej do siebie przycisnął. Popatrzyłam na niego lekko unosząc głowę do góry . Nie wiem co takiego zrobiłam , ale momentalnie odległość od mojej twarzy do jego momentalnie się zmieniła , a ja po chwili zatopiłam swoje usta w jego. Kompletnie zatraciłam się w tym przez co coraz trudniej było mi to przerwać , w końcu jednak zmuszona przerwałam pieszczotę , ale tylko na chwilę , bo tym razem to Niall wpił się w moje usta lekko przygryzając moją wargę .
<< Z perspektywy Lou >>
<< 3 godziny później >>
Dochodziła godzina 17 może 18 sam nie wiem . W głowie mi lekko szumiało, ale obiecałem El , że nie upiję się tak bardzo . W sumie to sam nie wiem czemu piłem , bo nie dość , że mogę zachowywać się głupio to jeszcze wrobiłem Adę w robienie za kierowcę . Jednak z drugiej strony cieszyłem się , że to nie ja tym razem będę robić za szofera .
- Lou . No chodź . Zatańczymy . - poprosiła robiąc przy tym ładne oczka El . No i jak tu się nie przeć . Chwyciłem moją dziewczynę pod rękę i razem zatopiliśmy się w tłumie tańczących gości .
<< 3 a może 4 godziny później >>
Jeju . Tak dobrze to ja się jeszcze nie bawiłem , pomimo tego , że pod groźbą El przestałem zaglądać do baru to moi przyjaciele są już wstawieni. Zayn tańczy na parkiecie z Ad , Liam z Dan też . Niall siedzi przy stoliku z Rose i coś wcina , a Harry ? Właśnie gdzie jest Harry ? Tego to ja nie wiem . El rozmawiała z Julą więc podszedłem do nich i postanowiłem zapytać o przyjaciela . Niestety nigdzie go nikt nie widział ,a sama Julka szuka go już od 20 min . Tylko nie nawywijaj czegoś stary - pomyślałem i poszedłem do męskiej z myślą , że to właśnie tam znajdę Harolda .
<< Z perspektywy Julki >>
Kurde ! No gdzie on jest ? Już od ponad 20 min. szukałam Harrego , ale nigdzie go nie ma . W końcu postanowiłam spytać któregoś z przyjaciół , czy przypadkiem nie widzieli tego debila . Dochodziła północ , a jego nigdzie nie było . Zdenerwowałam się i sama nie wiem dlaczego zaczęłam myśleć o najgorszym . Wyszłam zna zewnątrz by zaczerpnąć świeżego powietrza . Nie miałam już siły , by go szukać .
<< Z perspektywy Ady >>
Zauważyłam , że Julka jest jakaś smutna . Najpierw rozmawiała z El i Louisem , a potem on jak oparzony gdzieś poleciał . Przeczuwałam najgorsze . Widząc , że przyjaciółka wychodzi na zewnątrz wyszłam za nią . Siedziała na krawężniku , że skrzyżowanymi nogami i głową ukrytą pośród nich.
- Ej mała co jest ?
- A nic . Harry zniknął . Nie mam zamiaru go szukać .
- Ej . Co jest pokłóciliście się ?
- Nie .
- No ! To ruszaj dupsko , uśmiech do góry i dawaj ze mną na parkiet . - rzuciłam zalotnie w jej stronę. Przyjaciółka uśmiechnęła się wstała i wyprostowawszy się pociągnęła mnie za rękę .
- Skoro tak mówisz . - skwitowała . Ruszyłyśmy na parkiet , zaczynając odstawiać nasze zwariowane tańce .
<< Z perspektywy Julki >>
Jak to dobrze mieć takiego zjeba jakim jest Ada przy sobie . Dziewczyna nie dość , że poprawiła mi humor to jeszcze sprawiła , że zapomniałam o sprawie z Harrym. W dalszym ciągu nie wiem gdzie on jest , no ale przecież nie będę go szukać po całej sali tylko dlatego , że nie ma go . . ? Spojrzałam na wyświetlacz telefonu i przeraziłam się . Było około godziny 4 nad ranem . Nie możliwe żebym tyle przetańczyła z Ad . Nie . .
- Ej co jest ? - spytała .
- Jesteś wariatką wiesz ?
- Haha . Wiem .
- Przetańczyłam z tobą pół nocy i wiesz co ?
- Co ?
- Jest zajebiście .
- Hahah . Bo to ba . - dziewczyna pomimo tego , że nie wypiła ani kropelki alkoholu zaczęła się niekontrolowanie śmiać , a ja wiedziałam już , że zanosi się na porządną głupawkę . Wróciłyśmy do stolika dalej się śmiejąc .
- A wam co ? - spytał rozbawiony Zayn .
- Życie kochanie życie . - wydukała Ad i ponownie się zaśmiała . Wybuchnęłam śmiechem słysząc kolejną '' mądrą '' odpowiedz Ady , kiedy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Wyszłam na zewnątrz i ogarnąwszy się jako tako , nie spoglądając na wyświetlacz odebrałam :
- Halo .
- Jula to ty ?
- Tak to ja . Z kim mam przyjemność rozmawiać ? - spytałam .
- Przepraszam , że dzwonię o tej porze , ale . . Julciu Adam . . Adam cię potrzebuje . Możesz przyjechać ? - zamarłam . . to imię . . on . .
Subskrybuj:
Posty (Atom)