środa, 3 lipca 2013

Rozdział 18 ♥ . - ' Kocham cię słyszysz ? Kocham. '


7 komentarzy = następna notka .  Czytasz = Komentujesz  

Co myślicie o tym rozdziale ? Mnie się on podoba. 

Dodawać muzykę do rozdziałów ? : ) 
Banaan . : D

--------------------------------------------------------------------------


Minęło już pieć dni, odkąd ostatni raz widziałam uśmiechnięte twarze chłopców. Wiadomo komunikujemy się, ale to nie jest to samo co wcześniej. Właśnie zostałam obudzona przez Zayna, który życzył mi słodkich snów. Debil nie pomyślał, że przez strefę czasową mogę jeszcze spać. No nic ochrzani się go potem. Wstałam leniwie się przeciągając. Dzisiaj miałam jechać na warsztaty fotograficzne i w gruncie rzeczy powinnam myśleć o tym jak zaimponować swojemu nowemu nauczycielowi, a i tak ciągle myślę o Julii, Adamie, obrażonym Harrym i . . . No dobra przyznam się . . I  o Zaynie. Tęsknię za nim. No w końcu się do tego przyznałam. Prowadząc swój wewnętrzny monolog wlazłam pod prysznic. Gorąca woda lała się ze mnie strumieniami. Wtarłam w ciało truskawkowy żel. Słodki zapach rozniósł się po całej łazience, a piana zabarwiła się na różowo. Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. Mój telefon zaczął wibrować przyprawiając mnie o '' zawał '' serca. Wyskoczyłam jak oparzona spod prysznica i w ekspresowym tempie zaczęłam wycierać się w biały, puszysty ręcznik. Zanim do końca osuszyłam ciało, telefon przestał dzwonić. Okazało się, że dzwonił do mnie Liam. Ucieszyłam się, bo długo wczoraj czekałam na ten telefon. Szybko wybrałam numer przyjaciela, czekając aż w słuchawce usłyszę pogodny ton głosu szatyna.

( TELEFON )
- Halo ? 
- Hej. Przepraszam, że nie odebrałam, ale siedziałam pod prysznicem. 
- Ah . . no tak. Zmiana czasowa. - chyba uderzył się w czoło bo słychać było niewyraźny plask.
- Słuchaj ! Zaraz odwiedzi cię Peazer z kluczami do naszego domu, a listę o którą prosiłaś masz już na skrzynce.
- Jej. Dzięki. A teraz Liam zrobisz coś jeszcze dla mnie ?
- Mhm .. . 
- Idź spać. Na pewno jesteś zmęczony. To co widzimy się niebawem. Dobranoc. 
- Dzięki Ad. Miłego dnia. - powiedział i zakończył połączenie. 


Odłożyłam telefon i dokończyłam moją kąpiel. Akurat zdążyłam się ubrać kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Z mokrymi włosami i ręcznikiem na ramieniu powędrowałam otworzyć. 
- Hej Ad. - nie zdążyłam nawet niczego powiedzieć po dziewczyna z kręconą czupryną na głowie '' przygniotła '' mnie drobnym ciałem zamykając w szczelnym uścisku. Brakowało mi jej. 
- Duusi . . . dusisz. - wyszeptałam kiedy zaczęło brakować mi powietrza.
- Um . . przepraszam. 
- Nie szkodzi. - posłałam jej promienny uśmiech. - Zjesz ze mną śniadanie. 
- No wiesz, spieszę się do pracy . 
- Proszę, Dan proszę. Tak dawno się nie widziałyśmy. Stęskniłam się, zwłaszcza teraz kiedy nie ma Julii. 
- Ja też tęskniłam. Hmm . . wiesz co ? Zrobimy tak. Ja teraz muszę uciekać, ale wieczorem na pewno potrzebujesz pomocy. Może o 17 w domu u chłopaków ? 
- Serio chcesz mi pomóc ? - zapewne w moich oczach pojawiła się iskierka radości, a na twarzy zagościł uśmiech.
- No jasne. Nie zostawię cię z tym samą. El gdyby mogła też by pomogła, powiedziała, że najwyżej przyjdzie później, ale znając ją pewnie nie da rady. Wiesz ma teraz jakieś testy. 
- No to wykluczone. Dzwoń do niej i powiedz, że ma się uczyć dzisiaj. - Dan zaśmiała się.
- No to co do 17 ? Wiesz cieszę się, że wymyśliłaś coś takiego. To na pewno zbliży nas wszystkich do siebie.
- Tak. Na pewno. Cieszę się, że ten pomysł ci się spodobał. Myślałam, że nie będziecie miały na to ochoty. 
- Co ty ? Byłam prze szczęśliwa jak Liam zadzwonił do mnie i mi wszystko wyjaśnił. 
- Dobra to ja nie zawracam ci już głowy. Do 17. Trzymaj się. - przytuliłam dziewczynę i odprowadziłam ją do wyjścia. Mój pomysł okazał się jednym wielkim sukcesem. Teraz jeszcze przebrnąć tylko przez prowizoryczną listę chłopaków, a  właściwie Li i jesteśmy w domu. Tak dużo do zrobienia a tak mało czasu.

Poszłam do kuchni i zrobiłam ciasto na racuchy. Dodałam jabłek i pierwszą porcję ciasta wylałam na patelnię. W między czasie kiedy na kuchence placuszki nabierały koloru ja przeglądałam skrzynkę pocztową. W jednej z wiadomości miałam listę, której teraz nie mogłam za chiny zgubić. Przełożyłam placuszki na talerz, polałam bitą śmietaną i udekorowałam borówkami i truskawkami. Do szklanki nalałam soku pomarańczowego i z śniadaniem na tacy powędrowałam do gabinetu cioci w którym była drukarka. Wydrukowałam listę tak na wszelki wypadek dwa razy. W tym czasie zdążyłam zjeść przygotowane śniadanie. Będąc w gabinecie uzmysłowiłam sobie, że dawno nie odzywałam się do cioci. Wybrałam jej numer z telefonu w gabinecie i czekałam. Odebrała dopiero za 8 sygnałem. 

( ROZMOWA )
- Halo ? 
- Cześć ciociu.
- Ooo . Ada kochanie. Co u ciebie ?
- Wszystko w porządku. Masz czas rozmawiać ? 
- No nie bardzo. A co u Julki ?
- Musiała pojechać do Polski. 
- Och. Co się stało ?
- Pamiętasz Adama. Jest chory, poprosił Julę żeby do niego przyjechała. 
- A to drań. Wiesz co Ad, bo ja muszę teraz iść. 
- Ciociu, a kiedy przyjedziesz ?
- Oj. I tu jest problem. Będziemy musieli w wujkiem zostać tu dłużej. Znacznie dłużej. Nie obrazisz się, jak zostawię dom pod twoją opieką. Pieniądze będę przelewać ci na konto.
- Nie. Nie obrażę się, ale nie chcę słyszeć nic o jakiś pieniądzach. - ciocia zaśmiała się cicho. 
- Jak sobie życzysz. Przepraszam, że nic ci nie powiedziałam. A teraz muszę już kończyć. Zadzwonię jak tyko będę miała chwilę. Wujek cię pozdrawiam. Pa kochanie.
- Też go pozdrów. Do zobaczenia.

Odłożyłam słuchawkę i z listą w ręku wróciłam do kuchni. Tam odstawiłam brudne naczynia do zmywarki. Miałam dziwne przeczucie, że nie tak szybko zobaczę ciocię, ale co się dziwić. Uczesałam włosy robiąc na nich fale i pomalowałam się. Do torby spakowałam swojego laptopa, lustrzankę z obiektywami, stojak pod aparat i klasyka. Do tego wrzuciłam jeszcze ładowarkę do komputera, telefon i baterie. Dzień zapowiadał się słonecznie więc postanowiłam się przejść. Z nauczycielką z warsztatów umówiłam się na 12, więc miałam co najmniej godzinę dla siebie. Zakluczyłam dom i wsadzając słuchawki w uszy, rytmicznie powędrowałam w kierunku szkoły, którą mam zamiar odwiedzić we wrześniu. Naukę zacznę tam na kierunku artystycznym, a jedną z dziedzin jest fotografia. Mam nadzieję, że na tych warsztatach poznam nowe koleżanki i łatwiej będzie mi na rozpoczęciu. Po drodze zobaczyłam dziewczynkę, która dmuchała bańki i nie mogłam się oprzeć pokusie zrobienia jej zdjęć. 




Nie wiem czy coś z tego wyszło, ale jestem bardzo ciekawa i nie mogę się doczekać momentu kiedy zgram je na komputer. Spojrzałam na zegarek i przyśpieszyłam kroku. Po 20 min. byłam na miejscu. Pod uczelnią znajdowało się już kilka dziewczyn i nawet jakiś chłopak. Na wszystko patrzyłam z daleka. Nagle telefon zaczął mi dzwonić. Z wzrokiem utkwionym w torebce i szukającym źródła dźwięku wpadłam na kogoś. 
- Przepraszam. - wydukałam i spojrzałam do góry. Mój wzrok najpierw padł na niebieskie jak ocean tęczówki, a potem na malinowe usta i zadarty nos.
- Nic nie szkodzi. Widziałem cię jak stałaś przy bramie i zrobiłem ci zdjęcie. I to nie przez ciebie wpadłaś na mnie. Chciałem po prostu cię lepiej poznać. - uśmiechnął się. - Jestem Max.
- Ada. Miło mi. Mówisz, że zrobiłeś mi zdj ? Czyli ty też przyszedłeś na warsztaty ?
- Tak a co ? 
- No to chyba będziemy chodzić do jednej klasy. - zaśmiałam się. Już chyba nie chciałam poznawać żadnych dziewczyn. Coś czułam, że Max mi w zupełności wystarczy. Biło od niego niesamowite ciepło. Aż chciało się go poznać bliżej i wtulić w ciepłe ciało. 

***

Byliśmy na warsztatach już od dobrych dwóch godzin. Pogoda nam sprzyjała, a widoki jakie nas otaczały aż prosiły się o sfotografowanie. Po tych kilkunastu albo kilkudziesięciu minutach spędzonych w towarzystwie Maxa mogłam śmiało powiedzieć o nim przyjaciel. Dużo się o nim dowiedziałam. Chłopak był, no cóż był prawie jak całość One Direction w jednej osobie. Och . . jak bardzo brakuje mi chłopaków, teraz dopiero zdałam sobie z tego sprawę. A no i nie zgadniecie Master gra na perkusji. Coś czuję, że mam już dla niego pracę. Spojrzałam na zegarek w tym samym czasie kiedy nasza nauczycielka ogłosiła krótką przerwę, pomyślałam, że mam świetną okazję, żeby zadzwonić do chłopaków. Włączyłam komputer, a kiedy zobaczyłam, że chłopcy są dostępni od razu wybrałam ich numer. Odebrali po pierwszym sygnale.
- No cześć zjeby. - wyszczerzyłam się do ekranu.
- Hej matołku. - przywitał się Lou. - Cześć. -burknął Harry - No witam szanowną panią - Niall-  A koguż ja to widzę ? Jaka piękna. - rozpromienił się Liam. 
- Eee. Nie przesadzaj, bo się zarumienię.
- Ekh. . ale ja nie mówię o tobie, tylko o tej kwitnącej wiśni za tobą.
- No piękne dzięki. 
- Hahahaha. - zaśmiali się, a ja razem z nimi.
- Wiesz, ty też całkiem ładnie dzisiaj wyglądasz. - pierwszy raz podczas tej rozmowy odezwał się Zayn, wydawał się jakiś przygaszony.
- A temu co ? 
- Eee. Nie przejmuj się, widział jakieś twoje zdj. w necie i zeżarł wszystkie pastylki, a teraz czeka aż łaskawie Paul wykupi mu więcej.
- Och. - wyrwało mi się. - Jakie zdj ? 
- Chyba sprzed szkoły, z jakimś chłopakiem.
- A mówisz o Masterze ? Nie wiedziałam, że ktoś mnie śledził.
- Co za Master ? - spytał Lou, a w oczach Zayna dostrzegłam gniew.
- Przyjaciel. A tak właściwie to wasz nowy perkusista. - uśmiechnęłam się rozbrajająco.
- ŻE CO PROSZĘ ? - wybuch Zayna przywołał mnie na ziemię.
- Chłopak ma talent, jest  świetny. - powiedziałam i nagle u mojego boku pojawił się Max.
- Z kim rozmawiasz ? - spytał. Odłożyłam laptopa i wytłumaczyłam mu co i jak. 
- Liam  skoro podobała ci się tak ta wiśnia to masz popatrz sobie na nią chwilę.

- Rozmawiam właśnie z One Direction. To moi przyjaciele i właśnie załatwiam ci robotę. Podziękujesz później.
- Oj ty łaskawcu. Chcesz kanapeczkę ? No wystaw dzióbek. - usłyszałam tylko brzdęk szkła , a potem ktoś cicho zaklął.
- Em chłopaki wszystko gra ? - podniosłam laptopa tak, żeby mnie widzieli. W pokoju nie było Zayna i Liama. 
- No to pokaż no nam tego Mastera. - powiedział bez entuzjazmu Harry, a ja posłałam mu ciepły uśmiech.
- Dalej nic ? - pokręcił zrezygnowany głową. - Daj jej czas. To dla niej ważne, wiedziała, że nie pozwolisz jej jechać więc zrobiła to za twoimi plecami. Oczywiście na mnie możesz być zły w 100 %. 
- Nie jestem. Boli mnie tylko,że nikt mi nie powiedział. Ja sam nie wiem, czego chcę. No dobra pokaż go nam. Mam nadzieję, że to nie żaden zbir , bo znając twoje szczęście umiesz przyciągać kłopoty. 
- Pff. .  - prychnęłam,  a na twarzy Harrego przelotnie pojawił się uśmiech. Zawołałam przyjaciela i kazałam mu się grzecznie przywitać.
- No siema. - wrzasnął. Nie tak go wychowałam pomyślałam. A na głos powiedziałam. : Nie tak cię wychowałam. przez co kolejny raz każdy wybuchł śmiechem. 
- Nadasz się. Witamy w zespole. - powiedział głodomór i przegryzł coś. 
- No ale , ale. . on nawet nie pokazał jak gra. 
- No nie, ale ty się z nim świetnie dogadujesz , a ty jesteś ułom więc nam on też pewnie spasuje. 
- Lou !
- Ja nic nie mówiłem. To słowa Nialla tylko on bał się to powiedzieć i mnie poprosił. 
- Niall !
- Bardzo mam przechlapane ? 
- Oj bardzo. Poczekaj aż wrócisz do domu. 

***
Po rozmowie z chłopakami warsztaty trwały jeszcze godzinę. Smutno mi było, bo do zakończenia rozmowy ani Liam ani Zayn nie pojawili się w pokoju. Chciałam do niego napisać,ale nie miałam zasięgu. Wiem że to wszystko moja wina. Obwiniałam się o to i szczerze ? Nic mnie nie mogło usprawiedliwić. Pod szkołą pożegnałam się z Maxem, wcześniej wymieniając się numerami. Chłopak teraz miał w planach jakąś wycieczkę, ale chłopcy umówili się z nim na przesłuchanie więc w najbliższym czasie się zobaczymy. Nie wstępowałam nawet do domu tylko od razu pojechałam do chłopaków. Szczęście że nie zapomniałam listy. Dobrze, że Dan ma mi pomóc bo nie wiem jakbym sobie z tym poradziła. Kolejne 5 godzin spędziłyśmy na kompletowaniu listy. Oby mój pomysł wypalił. Było już grubo po północy kiedy wracałam do domu, kiedy przypomniało mi się o Zaynie. Szybko wyciągnęłam telefon i wystukałam na klawiaturze tekst wiadomości.

'' Tak bardzo mi przykro. Przepraszam, jeśli cię to zabolało, ale nie miałam złych intencji. To nie tak jak myślisz. Niedługo ci to wynagrodzę. Proszę wytrzymaj do końca trasy. Ada.  xx  ''

Byłam już prawie pod domem kiedy usłyszałam sygnał wiadomości. 

'' Wytrzymaj ? Żartujesz sobie ze mnie ? Kiedy w końcu zrozumiesz, że jesteś dla mnie ważna. Do cholery Ada ! Kocham cię słyszysz ? Kocham. ''

W jednym momencie wszystko przestało się dla mnie liczyć. On mnie kocha. Cholera jasna. Muszę coś zjeść, bo zaraz umrę z radości. Kurwa ! Ada jest w końcu szczęśliwa. Klękajcie narody. 

--------------------------------------------------------------------------



Max ( Master, Malina ) Carter.
17 lat / singiel / perkusista.
W wolnych chwilach lubi fotografować i malować. 
Od września będzie uczył się razem z Adą na kierunku artystycznym. 
Dusza towarzystwa.  





wtorek, 2 lipca 2013

środa, 22 maja 2013

Rozdział 17 ♥ . - ' No jak to co ? Prezerwatywy ! '

 PROSZĘ KOMENTUJCIE, BO BYĆ MOŻE TO OSTATNI ROZDZIAŁ NA TYM BLOGU PRZED OSTATECZNYM ZAWIESZENIEM. 
Piszcie co myślicie o rozdziale. Kochaaam .xx



 7 komentarzy = następna notka .  Czytasz = Komentujesz 



Cisza panująca w samochodzie nie była jedną z tych uciążliwych, ale to przez nią myślałam. Intensywnie i głęboko. O jednej rzeczy, która jak na złość nie dawała mi spokoju. Ostatni raz widziałam Julę 10 min. temu. Strasznie się denerwowałam tym , że musi znowu przez to przechodzić. Westchnęłam, a w samochodzie coś się poruszyło. Zapewne to był Zayn bo kto by inny. Moje zamknięte powieki drgnęły tak jakby miały dość ciemności. Moją zimną dłoń przykryła ciepła dłoń chłopaka. Otworzyłam oczy. Wdech - wydech, wdech- wydech.
- Zayn ? - mulat na chwilę oderwał wzrok od jezdni tym samym narażając mnie na utonięcie w jego czekoladowych tęczówkach.
- Tak ?
- Jedzmy do domu. Nie mam ochoty tam wracać.
- Jak chcesz mała. - pogładził moją dłoń i wziął ją żeby zmienić bieg. Na drodze nie było ruchu więc na światłach staliśmy tylko kilka minut.
- Mam ochotę na czekoladę. - stwierdziłam, kiedy minęliśmy przydrożny sklep. Brązowooki zawrócił i wjechał na mały parking sklepiku.
- Proponuję seans filmowy. Ty, ja, słodycze i najlepsza komedia świata. - posłał mi olśniewający uśmiech i odpiął pasy. Siedziałam nadal oszołomiona w samochodzie przez co chłopak pokręcił głową, otworzył moje drzwi i mnie odpiął.
- Ściągnij buty . - zarządził .
- Co ? - ocknęłam się , na co on zrobił to za mnie.
- Robimy napad. - powiedział śmiertelnie poważnie, a ja zaśmiałam się.
- Nie śmiej się ! - pociągnął mnie za rękę tym samym zmuszając mnie do wyjścia.
- Zayn !
- No co znowu marudo ?
- Zimno mi.
- Masz. - ściągnął z siebie marynarkę i mi ją podał.
- Zayn !
- Co ?
- Czy ty powiedziałeś do mnie marudo ?
- Oj nie teraz kobieto ! Bo zepsujesz całą akcję .
- Pff. . .  beze mnie ta akcja nie ma sensu. - założyłam ręce i odwróciłam się z powrotem w stronę auta.
- Bo nie kupimy nutelli !
- Dobra już idę. - w jednej sekundzie się odwróciłam. Chłopak chwycił mnie za rękę. Powiał wiatr rozsypując moje włosy i sukienkę na na wszystkie strony. Wbiegliśmy do hipermarketu. Ja wskoczyłam do wózka, a Zayn stając na nim zaczął jeździć nim jak na hulajnodze. Minęliśmy zbulwersowaną kasjerkę i ładujc wszystko co się dało do koszyka podjechaliśmy do kasy.
- To jest napad proszę pani ! A więc ile się należy ? - spytał mulat. Kobieta wytrzeszczyła oczy i spojrzała na nas z przerażeniem. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam zwijać się ze śmiechu.
- Słucham . . . ? - wydukała po chwili Stella ( o ile dobrze przeczytałam z rozmazanego identyfikatora)
- Proszę pani ! My tu się bardzo śpieszymy. Więc niech nam pani powie ile płacimy. - powiedziałam spokojnie groźnym tonem.
- Ale . . że ale. . . a bierzcie co chcecie ! - machnęła ręką. - Dzisiaj to mój ostatni dzień, powiem że napad był . . - zdawała się nie przejmować całą tą sytuacją ,ale doskonale było widać ,że cała dygoce ze strachu.
- No to co bierzemy kochanie ? - spytał chłopak.
- No jak to co ? Prezerwatywy ! - krzyknęłam , na co chłopak wybuchnął śmiechem, a ja wraz z nim. Zdezorientowana Stella gapiła się na nas i nic z tego kompletnie nie rozumiała.
- Dziękujemy za zakupy. Wózek bierzemy gratis . - krzyknęłam przez śmiech i kazałam temu debilowi ruszyć. Zi rozpędził się i w ostatniej chwili uchronił nas przed zderzeniem z rozsuwanymi drzwiami. Pomachałam tej dziewczynie na do widzenia i zaczęłam pomagać baranowi zapakować Nutellę ! heuheuheuehe.

***
( Dwa dni później )
( TELEFON )
* Na wyświetlaczu * 
* Dzwoni Zayn < 3 *
- Hej Ad ! Mogę do ciebie wpaść ?
- Jasne. Matole czekam.
- Ja ci dam matole jak tylko przyjadę.
- Oj cicho gamoniu. Bierzesz ferajnę ze sobą ? Bo nie wiem czy zamykać lodówkę przed Niallem .
- Nie przyjadę sam. 
- Ok. To pa łośku. 
- Ja ci dam łoś.  . - nie dokończył bo wcisnęłam czerwoną słuchawkę.

Pewnie chcecie wiedzieć co u Julii ? Nie wiem za dużo, ale z tego co zdołała przekazać mi przyjaciółka Adam jest w złym stanie i do puki  mu się nie polepszy zostaje w Polsce. Podobno wykańcza go rak, ale więcej nie wiem. Dziewczyna dzwoni do mnie a potem jej telefon zostaje wyłączony. Harry jak to Harry zareagował jedynie złością i na ten czas jest zły na naszą trójkę. Jula próbowała do niego dzwonić, ale Hazza jest zbyt urażony, by usłyszeć jakiekolwiek wyjaśnienia. 

( Dzwonek do drzwi )
- Ja ci dam łosiu ! - na wstępie już mi się obrywa.
- Cicho ! - krzyknęłam i na przeproszenie obdarowałam chłopaka całusem w policzek. - Mam nad tobą władzę ! Pamiętaj jeszcze 1 życzenie :D - chłopak westchnął i spuścił głowę. Coś w jego kieszeni zaszeleściło.
- Co tam masz ?
- Miałem coś dla ciebie, ale jesteś niegrzeczna !
- Oj tam . Co masz ?
- Eh. . nie wiem czy ci . . - nie dokończył, bo wpakowałam rękę do jego kieszeni i co wyciągnęłam ? Żeeelki *---------* 
- Dzięki, dzięki, dzięki. - zaczęłam skakać jak opętana.
- No już spokój ! Muszę ci coś powiedzieć. - usiedliśmy na kanapie, a ja w między czasie dorwałam się do paczki gumisiów. 
- O patrz czerwony ! Twój ulubiony ! - pomachałam mu miśkiem przed oczami. Kiedy zbliżyłam się na wysokość jego ust, chłopak porwał słodycz z moich rąk .
- Jedziemy w trasę. - powiedział - A ja chcę żebyś jechała ze mną.
- Zayn . . kotek ja nie mogę. Na ile jedziecie ? 
- 2 tyg. - spuścił głowę. - Szkoda będę tęsknił.
- Ja też, ale mam ważny kurs do szkoły. 
- Ale będziesz dzwonić ? - spytał. 
- Jasne, a jak spełnisz moją prośbę, to czeka cie nagroda. - powiedziałam  i wsadziłam mu czerwonego żelka do buzi . 

***
- Pa matołki ! Będę tęsknić. - krzyknęłam i pomachałam im . Cztery głowy posłały mi przepiękne uśmiechy i odmachały. Cztery . .. bo Harry przygaszony siedział już w samolocie.

***
( TELEFON )
( . . . )
- Aha , no to trzymaj się kaktusie !
- Nom pa , pa ; * . . . 

***
( TELEFON )
* Na ekranie *
* Dzwoni Li < 3 *
( . . . )
- No i jak się sprawuje ? 
- Dobrze, daje radę, ale z Hazzą jest gorzej.
- Wiem Jula mówiła, że dalej nie odbiera. Wiesz Liam mam pomysł . . . To co pomożesz mi ?
- Jasne. 
- Ale nikomu ani słowa.
- Tak jest. Jutro wyślę ci listę. Musze kończyć. Trzymaj się. 
- Wy też. Pa. 




piątek, 17 maja 2013

Hej : )

Ankieta --------- > Tam możecie oddać wasz głos. Dla mnie to bardzo ważne, chcę wiedzieć ile z was czyta to moje '' coś ''.  Pozdrawiam . xx

sobota, 11 maja 2013

Zawieszam ?

Hej kochane jest mi bardzo przykro , bo nie jest to rozdział jak może ktoś pomyślał . Jest mi strasznie smutno , bo muszę wam ogłosić , że najprawdopodobniej zawieszę bloga na czas nieokreślony z powodu braku zainteresowania z waszej strony jak i braku czasu i też weny .  Jest jeszcze sprawa komentarzy . Pod ostatnim postem było ich 4 , a we wcześniejszych nawet po 7 . Myślałam , że jak nam tak dobrze idzie to obserwujących będzie tylko przybywać . . . No nic . Proszę wszytkie czytelniczki , żeby pod tym postem napisały która czyta bloga , a być może jeśli będzie wystarczająca ich liczba nie zawieszę , a jedynie opóźnię trochę wstawienie nowego rozdziału . Trzymajcie się cieplutkoo  ♥ Piszcie czy czytanie  . : )

wtorek, 30 kwietnia 2013

Weekend Majowy ♥

Hej kochane ! Z racji tego , że zbliża się weekend majowy , a ja wyjeżdżam w góry i mnie nie będzie ROZDZIAŁ nawet po uzbieraniu określonej liczby komentarzy nie zostanie napisany. Po prostu nie będę miała możliwości go dodać . Wracam gdzieś koło soboty , ale w niedzielę znowu mam komunię dlatego czas pewnie będę mieć dopiero gdzieś koło poniedziałku , wtorku, wszystko zależy od ilości nauki w szkole. Same dobrze wiecie czerwiec zbliża się wielkimi krokami , a tu trzeba trochę pozdawać. Także trzymajcie się cieplutko, korzystajcie z pięknej pogody ,bo ma być bardzo gorąco i wypoczywajcie . Pozdrawiam . Banaan . ; D . ♥

wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 16 . ♥ - ' Drań. '

Rozdział w pełni dedykowany mojej Juulia Klooch . ♥
Kocham cię kaktusie . < 33 

6 komentarzy = następna notka .  Czytasz = Komentujesz 

 ----------------------------------------------------------------

Telefon wypadł mi z rąk . Czemu to przytrafia się właśnie mnie ? Głuchy huk uderzającego blackberry o trawę i szybkie bicie mojego serca. Łzy spływające po moim policzku i mocny uścisk Ady. Dziewczyna mówiła coś do mnie , ale ja . . Ja czułam się jakbym weszła do bańki mydlanej z której nie ma wyjścia . Otrząsnęłam się i zdążyłam wyszeptać tylko krótkie '' Muszę jechać do Polski '' zanim zalała mnie kolejna fala łez. 
- Proszę . . odwieź mnie do domu. - wychrypiałam , a przyjaciółka w mgnieniu oka wbiegła do lokalu. Zostałam sama , ręce i kolana trzęsły się nie miłosiernie. Musiałam tyle zrobić , a tak bardzo nie wiedziałam jak . . i czy dam radę ? Byłam zdruzgotana .
<< Z perspektywy Ady >>
Wbiegłam do lokalu wpadając na kogoś .
- Zayn ? Boże . . dobrze , że to ty.
- Co się stało ?
- Musisz mi pomóc.
- Ale co się stało ?
- Nie teraz ok ? Wytłumaczę ci wszystko , ale chodź już . - powiedziałam i pociągnęłam chłopaka w stronę wyjścia .
- Masz kluczyki ?
- Mam . - Zgarnęłam po drodze rozdygotaną Julę.
<< Z perspektywy Zayna >>
Odpaliłem samochód . Jechaliśmy w ciszy przerywanej jedynie cichym szlochem Julki.
- Czy ktoś w końcu powie mi co się tutaj dzieje ? - powiedziałem spokojnie , Ada popatrzyła na Julę, a ta skinęła jej tylko głową i opanowując łzy zaczęła mówić .
- Wtedy . . wtedy kiedy . . kiedy wyszłam odebrać telefon. To dzwoniła mama Adama . . wiesz mój były chłopak , on . . on jest chory . . nie wiem nic dokładnie , ale jest źle .
- To ten co . . co cię tak skrzywdził ? - skrzywiłem się , bo nie wiedziałem czy dobrze dobrałem słowa. Przyjaciółka uśmiechnęła się blado.
- Tak to ten sam.
- Drań.
- Wiem , ale on mnie teraz potrzebuje . . muszę jechać do Polski , a wy mi musicie w tym pomóc.
<< Z perspektywy Julki >>
 - Wiem , ale on mnie teraz potrzebuje . . muszę jechać do Polski , a wy mi musicie w tym pomóc. - powiedziałam stanowczo i ciężko opadłam na fotel . Jula co ty robisz ? Zostawiasz Harrego , przyjaciół , bo co ? Bo Adam cię potrzebuje ? To . . to złe , ale tak ma być . Muszę wiedzieć jak bardzo jest źle . Powiedziałam sobie w myślach . Wyciągnęłam telefon z kieszeni sukienki i wybrałam numer na lotnisko. Zamówiłam bilety na za 2 godziny .
- Kochani . . gdyby Harry pytał . Powiedźcie mu . . powiedźcie mu , że moja mama jest chora , że mnie potrzebuje . . nie mówcie mu o Adamie , będzie tylko zły .
- Jesteś pewna ?
- Tak . Tak będzie lepiej. - odpowiedziałam cicho powstrzymując łzy cisnące mi się do oczu.
- Jesteśmy . - sprowadził mnie na ziemię chłopak. Uśmiechnęłam się kiedy otworzył mi drzwi.
- My poczekamy w ogrodzie. - Ada . Kiwnęłam im głową i pognałam na górę , by spakować najpotrzebniejsze rzeczy.
<< Z perspektywy Ady >>
Biłam się z myślami czy pozwolić Julce jechać . W końcu Adam był i jest draniem , ale z drugiej strony , jego mama wiedziała co zrobił Juli i nie dzwoniła by , gdyby nie było źle . Musiało się stać coś naprawdę okropnego . Poszliśmy z Zaynem do ogrodu. Usiadłam na drewnianej ławce i bijąc się z myślami przytuliłam do chłopaka .
- O czym myślisz ? - spytał .
- Pozwolić jej jechać ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie .
- Tak . Może to coś ważnego .
- A Harry ? Okłamiemy go .
- Jeśli ją kocha to zrozumie. - odpowiedział . - Ja bym zrozumiał . - popatrzyłam na niego nie pewnie i uśmiechnęłam się .
- Dziękuję . - ucałowałam kącik jego ust i zawstydzona odwróciłam głowę . Chłopak też nic nie mówił . W końcu ciszę przerwała Julka .
- Gotowa ? - spytałam .
- Tak . Dziękuję wam . - przytuliła nas , zamknęłam dom cioci i ruszyliśmy w drogę na lotnisko. W ciągu 20 min. zdążyłam zadać przyjaciółce jedno i to samo pytanie chyba z 20 razy .
- Ale na pewno sobie poradzisz ? - teraz kiedy już żegnaliśmy się z nią , moje wyrzuty sumienia były jeszcze większe.
- Tak . Nie martw się , ty mój Romeo. Zaraz jak  wyląduję zadzwonię do ciebie. - dziewczyna przytuliła mnie mocno.
- Trzymaj się kaktusie . - szepnęłam . Przyjaciółka zniknęła w wejściu na lotnisko , a mi już jej brakowało. Czasami tak mam , że brakuje mi jej . . nawet jeśli mieszka tylko kilka pokoi dalej , nawet jeśli jest koło mnie , ale codzienne obowiązki i sprawy nie dają nam chwili na rozmowę . Nawet jeśli  . . . i pomimo tego . I dlatego właśnie ją kocham . Nie zawsze jesteśmy koło siebie , ale zawsze jest moją przyjaciółką . I to nie zmieni się już nigdy . Nie pozwolę na to . Za dużo mam do stracenia , bo mam do stracenia ją . ♥